Kolejna legenda japońskiej elektroniki – Panasonic – oficjalnie rezygnuje z samodzielnej produkcji telewizorów.
Miesiąc temu pisaliśmy na PortaluTechnologicznym.pl o symbolicznym momencie, gdy Sony oddało kontrolę nad produkcją telewizorów w ręce TCL. Tytuł nie był przypadkowy: „Piekło zamarzło. Sony oddaje telewizory Chińczykom”.
Dziś możemy napisać jedno: to nie był wyjątek. To był początek końca.
Kolejna legenda japońskiej elektroniki – Panasonic – oficjalnie rezygnuje z samodzielnej produkcji telewizorów. Od teraz wszystkie modele z logo Panasonic będą budowane, sprzedawane i dystrybuowane przez chińskiego producenta Skyworth.
To decyzja, która domyka pewną epokę w historii globalnego rynku RTV.
Panasonic nie będzie już produkować własnych telewizorów
Nowe porozumienie oznacza pełne przekazanie produkcji, sprzedaży i logistyki Skyworthowi – przynajmniej w Ameryce Północnej i Europie.
Panasonic zachowa:
- projektowanie produktów,
- przetwarzanie obrazu,
- kontrolę jakości,
- rozwój technologii.
Ale fizyczna produkcja i „go-to-market” trafiają do Shenzhen.
W praktyce oznacza to, że telewizor z logo Panasonic będzie powstawał w chińskich fabrykach, pod nadzorem Skyworth, który już dziś znajduje się w globalnej czołówce producentów TV (według danych Omdia).
Brzmi znajomo? Dokładnie tak – to niemal kopia modelu, który wcześniej przyjęło Sony.
OLED zostaje – ale produkcja już nie
Podczas ostatniej prezentacji Panasonic zapowiedział dalszą współpracę przy rozwoju telewizorów OLED opartych na panelach LG Display – w tym najnowszej architekturze Tandem WOLED (podwójna warstwa OLED zwiększająca jasność i żywotność).
Marka chce więc pozostać „mózgiem” produktu:
- algorytmy obrazu,
- kalibracja,
- przetwarzanie sygnału,
- doświadczenie w jakości kinowej.
Ale „ciało” – linie produkcyjne, montaż, łańcuch dostaw – należy już do Chin.
Długa droga do tego momentu
To nie jest nagły zwrot akcji. Panasonic od lat stopniowo wycofywał się z rynku.
W pierwszej połowie lat 2010 kontrolował ponad 40% rynku telewizorów plazmowych, wyprzedzając nawet Samsung i LG.
Plazma była wtedy złotym standardem dla wideofilów – głęboka czerń, świetny ruch, naturalne kolory. Problem?
Technologia była droga, energochłonna i przegrała z tańszymi LCD.
Po kryzysie finansowym 2008 roku marże zaczęły topnieć. W 2014 Panasonic zamknął produkcję plazmy. Dwa lata później wycofał się z rynku amerykańskiego. W 2021 ogłosił outsourcing produkcji. A w 2025 prezes Yuki Kusumi przyznał publicznie, że firma jest „gotowa sprzedać biznes TV”, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Dzisiejsze partnerstwo ze Skyworth to kompromis: marka zostaje, fabryki znikają.
Symboliczny koniec Japonii jako producenta TV
Warto spojrzeć szerzej.
Z rynku produkcji telewizorów wycofały się już wcześniej:
- Sharp,
- Toshiba,
- Hitachi,
- Pioneer.
Do tego dochodzi wspomniane wcześniej Sony, które sprzedało pakiet kontrolny w biznesie BRAVIA chińskiemu TCL.
Panasonic był ostatnim dużym japońskim producentem, który jeszcze fizycznie wytwarzał telewizory.
Teraz już praktycznie żaden telewizor nie będzie produkowany bezpośrednio przez japońską firmę.
To milowy – i dla wielu gorzki – moment w historii branży.
Dlaczego to się dzieje?
Mechanizm jest w gruncie rzeczy ten sam, który opisaliśmy przy okazji decyzji Sony. Rynek telewizorów stał się bezwzględny kosztowo. Presja cenowa rośnie, marże topnieją, a utrzymanie własnych fabryk wymaga gigantycznych nakładów kapitałowych, których coraz trudniej bronić przed akcjonariuszami. Produkcja paneli, logistyka i globalna dystrybucja są dziś domeną firm dysponujących ogromną skalą oraz pionowo zintegrowanym łańcuchem dostaw.
Chińscy producenci – tacy jak TCL czy Skyworth – zbudowali swoją przewagę właśnie na tej skali. Kontrolują fabryki, mają dostęp do tańszych komponentów, korzystają z efektu masowej produkcji i potrafią szybciej reagować na zmiany popytu. Japońskie koncerny, które przez dekady dominowały jakością i innowacją, nie są już w stanie konkurować wyłącznie marką i reputacją, jeśli nie stoją za nimi równie konkurencyjne koszty.
W efekcie powstaje nowy model biznesowy: marka i know-how pozostają w Japonii, ale produkcyjne serce bije w Chinach. To nie jest jednorazowa decyzja – to strukturalna zmiana w globalnym łańcuchu wartości.
Co to oznacza dla klientów?
Z perspektywy konsumenta zmiana może być niemal niewidoczna. Telewizory nadal będą nosić logo Panasonic, zachowają charakterystyczne podejście do przetwarzania obrazu i jakości wykonania, a wsparcie serwisowe ma być utrzymane w okresie przejściowym i po nim. W segmencie OLED marka nadal chce konkurować jakością obrazu, a nie ceną.
Jednocześnie warto mieć świadomość, że zmienia się fundament – miejsce i sposób produkcji. Telewizory, które przez lata były symbolem japońskiej inżynierii „od A do Z”, stają się produktem globalnej współpracy, w której fizyczna kontrola nad fabrykami należy do chińskiego partnera. Dla wielu klientów nie będzie to miało większego znaczenia, o ile jakość pozostanie wysoka. Dla obserwatorów rynku to jednak wyraźny sygnał, że era klasycznego „made in Japan” w segmencie TV dobiegła końca.
Miesiąc temu przy okazji Sony pisaliśmy, że to znak czasów. Dziś widać jeszcze wyraźniej: to nie pojedynczy przypadek, lecz trwałe przetasowanie sił w globalnej elektronice użytkowej.
Foto: Panasonic.