Po miesiącach bardzo wysokich cen pamięci RAM, które skutecznie blokowały rozbudowę PC, zaczyna się realna korekta. W praktyce oznacza to, że koszt modernizacji komputerów może wreszcie spaść, a wraz z nim – w dłuższej perspektywie – ceny nowych urządzeń, takich jak laptopy, smartfony czy konsole.
Nie jest to jednak jeszcze pełnoprawny powrót do „tanich czasów”. Obecna sytuacja to raczej początek większej zmiany. W niej kluczową rolę odgrywają zarówno błędy rynku, jak i przełom technologiczny związany ze sztuczną inteligencją.
Chiny – niemal krach na rynku pamięci RAM
Według doniesień z chińskiego rynku, spadki cen pamięci RAM miały w ciągu ostatniego tygodnia charakter niemal gwałtownego załamania. Sprzedawcy wskazują, że popularne moduły 16 GB zaczęły tanieć o około 80–100 juanów, czyli mniej więcej 45–55 zł, w ciągu zaledwie jednego dnia. W najbardziej dynamicznym momencie przecena sięgała nawet ponad 200 juanów dziennie, co przekłada się na około 110–125 zł. Warto podkreślić, że są to realne ceny z rynku chińskiego, które często bez kontekstu trafiają do globalnych nagłówków.
Za tą sytuacją stał głównie klasyczny mechanizm rynkowy. W okresie dynamicznych wzrostów cen wielu inwestorów i pośredników zaczęło masowo skupować pamięci RAM, licząc na dalsze podwyżki. Jednocześnie wysokie ceny skutecznie ograniczyły popyt konsumencki. To doprowadziło do spadków sprzedaży komputerów i komponentów nawet o ponad 60% względem końcówki 2025 roku.
Gdy ceny zaczęły się cofać, rynek został zalany towarem z magazynów, a ograniczona zdolność jego absorpcji tylko przyspieszyła przecenę.
Europa i USA: korekta zamiast krachu
Na rynkach zachodnich sytuacja jest zdecydowanie mniej dramatyczna, choć również widoczne są pierwsze oznaki korekty. W Stanach Zjednoczonych ceny zestawów DDR5 zaczęły spadać o kilkadziesiąt dolarów, a w niektórych przypadkach nawet o około 100 dolarów, czyli w przeliczeniu od około 160 do 400 zł.
Dobrym przykładem jest Corsair Vengeance 32 GB DDR5. Jego cena spadła z poziomu około 490 dolarów, czyli blisko 1950 zł, do około 380 dolarów, co odpowiada mniej więcej 1500 zł.
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja w Europie, gdzie – jak zauważa Tom’s Hardware – mamy do czynienia raczej z chłodzeniem przegrzanego rynku niż powrotem do normalności. Jeszcze jesienią 2025 roku zestawy 32 GB DDR5 kosztowały około 95–100 euro, czyli mniej więcej 430–450 zł. Na początku 2026 roku ceny eksplodowały jednak do poziomu 430–470 euro, co odpowiada około 1900–2100 zł. Obecne spadki są więc jedynie częściowym cofnięciem tej bańki. Nadal pozostawiają ceny na poziomach znacznie wyższych niż historyczna norma.
Przełom od Google: to on pogłębił spadki
Choć nadpodaż i spekulacja były zapalnikiem obecnej sytuacji – szczególnie w Chnach, to kluczowym czynnikiem, który wyraźnie pogłębił spadki, okazał się ruch ze strony Google. Firma zaprezentowała nowy algorytm kompresji o nazwie TurboQuant, który znacząco zmniejsza zapotrzebowanie modeli sztucznej inteligencji na pamięć operacyjną.
To właśnie ta technologia może okazać się przełomowa. Jeśli modele AI są w stanie działać przy nawet o 60% niższym zużyciu pamięci, oznacza to, że wcześniejsze prognozy dotyczące rosnącego zapotrzebowania na RAM mogły być po prostu przeszacowane. Innymi słowy, rynek mógł uwierzyć w scenariusz, w którym sztuczna inteligencja będzie potrzebowała ogromnych ilości pamięci, podczas gdy rzeczywistość zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Ten sygnał był dla inwestorów jednoznaczny – skoro przyszły popyt może być niższy, wyceny firm i zapasy magazynowe przestają mieć uzasadnienie. To właśnie dlatego publikacja badań Google zbiegła się z wyraźnym pogłębieniem spadków na rynku.
Giełda reaguje: miliardy dolarów wyparowały
Skala reakcji rynku finansowego była natychmiastowa. Jak podaje Financial Times, spółki związane z pamięciami półprzewodnikowymi straciły w ciągu kilku dni blisko 100 miliardów dolarów wartości rynkowej. Szczególnie mocno ucierpiał Micron Technology. Jego akcje spadły o około 15%, co przełożyło się na utratę ponad 70 miliardów dolarów kapitalizacji.
To pokazuje, że inwestorzy zaczynają poważnie brać pod uwagę scenariusz, w którym boom na pamięci – napędzany przez AI – może nie być aż tak trwały, jak jeszcze bardzo niedawno temu zakładano.
Co dalej z cenami RAM?
Obecna sytuacja sugeruje, że globalny rynek pamięci wchodzi w fazę korekty, ale jej przebieg będzie silnie zróżnicowany regionalnie. W Chinach mamy do czynienia z gwałtownym rozładowaniem nadpodaży, natomiast w Europie i USA proces ten dopiero się rozpoczyna i przebiega znacznie wolniej.
Kluczowym pytaniem pozostaje wpływ sztucznej inteligencji. Jeśli kolejne firmy pójdą śladem Google i zaczną optymalizować wykorzystanie pamięci, może się okazać, że cały segment został przeszacowany. W takim scenariuszu ceny RAM mogą pozostawać pod presją znacznie dłużej, niż obecnie zakłada rynek.
Szansa dla użytkowników, ale to jeszcze nie koniec historii
Tak więc, z punktu widzenia konsumenta pojawia się wreszcie realna nadzieja na zmianę. Jeśli obecny trend się utrzyma, koszmar drogich pamięci RAM może zacząć się kończyć, a to bezpośrednio przełoży się na tańszą modernizację komputerów. W dłuższej perspektywie może to oznaczać także spadki cen gotowych urządzeń – od laptopów, przez smartfony, aż po konsole.
Jednocześnie warto zachować ostrożność. Europa wciąż znajduje się na poziomach cenowych znacznie wyższych niż przed boomem. Rynek dopiero się stabilizuje.
Kluczowy będzie wpływ AI – jeśli rzeczywiście okaże się, że nie potrzebuje ona aż tyle pamięci, jak wcześniej zakładano, zmiana może być trwała.
Na razie jedno jest pewne: rynek RAM wchodzi w nową fazę. I po raz pierwszy od dawna działa ona na korzyść zwykłych użytkowników.
Foto: Tobias Dahlberg z Pixabay.