Proces rekrutacji przechodzi właśnie jedną z największych transformacji w historii rynku pracy. Coraz więcej firm wykorzystuje sztuczną inteligencję do selekcji kandydatów – i choć ma to zwiększyć efektywność, dla wielu młodych ludzi oznacza rosnącą frustrację.
20-letnia studentka biznesu Bhuvana Chilukuri z londyńskiego Queen Mary University of London, jak donosi BBC, wysłała ponad 100 aplikacji o pracę – bez żadnej odpowiedzi pozytywnej. Co gorsza, część odrzuceń otrzymywała… w mniej niż dwie minuty.
– To brutalne i bezosobowe – mówi.
Jej zdaniem wiele aplikacji nigdy nie trafia w ręce człowieka.
Mniej ofert, więcej kandydatów – idealne warunki dla AI
Rynek pracy nie pomaga. Liczba ofert zatrudnienia na Wyspach spadła niemal o połowę od szczytu po pandemii, a firmy – zmagające się z rosnącymi kosztami – są bardziej ostrożne w zatrudnianiu.
Jednocześnie liczba aplikacji rośnie lawinowo. Według danych LinkedIn aż 89% rekruterów w Wielkiej Brytanii planuje zwiększyć wykorzystanie AI w procesach rekrutacyjnych w 2026 roku.
Efekt? Automatyczne systemy analizują CV, przeprowadzają wstępne rozmowy, a nawet oceniają nagrania wideo kandydatów.
Rozmowa z algorytmem zamiast człowieka
Jednym z najczęstszych etapów rekrutacji stały się tzw. AI video interviews. Kandydaci odpowiadają na pytania, nagrywając swoje wypowiedzi przed kamerą – bez żadnej interakcji z drugim człowiekiem.
– Czuję się jak robot. Patrzę tylko na siebie i odpowiadam monotonnie przez 20 minut. To odbiera osobowość – opisuje Chilukuri.
Z perspektywy pracodawców sytuacja wygląda inaczej. Adecco Group – jeden z największych koncernów rekrutacyjnych na świecie – podkreśla, że sztuczna inteligencja pozwala obsłużyć ogromną liczbę zgłoszeń.
CEO firmy, Denis Machuel, wskazuje na prostą matematykę. Kiedyś analizowano 50 kandydatów – 49 było rozczarowanych. Dziś analizuje się 500 – 499 kończy bez pracy.
AI nie zmienia więc samego faktu odrzucenia – tylko jego skalę.
Wyścig zbrojeń: kandydaci też używają AI
Sytuacja prowadzi do swoistego „wyścigu zbrojeń”. Skoro firmy używają AI do selekcji, kandydaci zaczynają korzystać z niej do pisania CV i listów motywacyjnych.
Efekt? Rekruterzy mają coraz większy problem z odróżnieniem autentycznych aplikacji od tych generowanych przez algorytmy.
5000 aplikacji na 35 miejsc – AI jako filtr konieczny?
Kancelaria Mishcon de Reya otrzymała ostatnio 5000 zgłoszeń na zaledwie 35 stanowisk. W takich warunkach ręczna selekcja staje się praktycznie niemożliwa.
Firma testuje chatbot AI opracowany przez Bright Network, który:
zadaje kandydatom pytania w czasie rzeczywistym
analizuje odpowiedzi
wykrywa fragmenty potencjalnie napisane przez AI
Według przedstawicieli firmy narzędzia te mogą nawet zwiększyć sprawiedliwość procesu.