Administracja Donalda Trumpa ogłosiła właśnie anulowanie 679 mln dol. federalnego finansowania na rozwój portów wspierających budowę farm wiatrowych na morzu.
Decyzja ta to kolejny krok w ofensywie Trumpa przeciwko farmom wiatrowym. Technologii, którą od lat krytykuje jako „drogą i zabójczą dla ptaków”.
Trump: „Nie pozwolimy na stawianie wiatraków”
Prezydent USA nie pozostawia złudzeń co do swojej polityki wobec tej branży.
– Nie pozwalamy na żadne nowe wiatraki. Chyba że chodzi o projekty sprzed wielu lat, które były prawnie zatwierdzone. W przeciwnym razie – nie pozwalamy – powiedział Trump kilka dni temu.
Wcześniej nakazał już wstrzymanie budowy farmy wiatrowej u wybrzeży Rhode Island, argumentując, że wymaga tego „ochrona interesów bezpieczeństwa narodowego”. Szczegółów jednak nie podał.
Także jego sekretarz transportu Sean Duffy powtórzył linię administracji.
– Marnotrawne projekty wiatrowe zużywają zasoby, które mogłyby zostać przeznaczone na rewitalizację amerykańskiego przemysłu morskiego – napisał w oświadczeniu.
Według władz środki, które miały wesprzeć inwestycje wspierające budowę farm wiatrowych mają zostać, jeśli to możliwe, przekierowane na „krytyczne modernizacje portów”.
Krytycy: „Idiokracja i cios w miejsca pracy”
Decyzja spotkała się z natychmiastową i ostrą krytyką ze strony polityków i przedstawicieli branży energetycznej.
– To nowy poziom idiokracji, gdzie administracja Trumpa próbuje zniszczyć cały sektor czystej energii, zabić tysiące dobrze płatnych miejsc pracy i podnieść ceny prądu dla Amerykanów – stwierdził kongresman Jared Huffman z Kalifornii, którego region stracił część funduszy.
Również przedstawiciele portów, które liczyły na inwestycje, nie kryją rozczarowania. Chris Mikkelsen, dyrektor wykonawczy Portu Humboldt Bay w Kalifornii – największego przegranego, który stracił ponad 426 mln dolarów – mówi wprost, że jego port omija właśnie „największa szansa gospodarcza, jaką widzieliśmy od stulecia”.
– To nie są proste prace fizyczne, lecz bardzo specjalistyczne, wysoko opłacane stanowiska. Nasz region ich desperacko potrzebuje – powiedział.
Tło: Europa inwestuje, USA się cofają
Europa od dawna rozwija morską energetykę wiatrową – z tysiącami turbin na wodach Atlantyku, Morza Północnego a ostatnio również Bałtyku. Stany Zjednoczone wciąż są na wczesnym etapie rozwoju tego sektora.
Administracja Joe Bidena chciała to zmienić, wyznaczając cel 30 GW mocy z offshore wind do 2030 r. Miało to zasilić 10 mln domów i stworzyć ponad 70 tys. miejsc pracy. Teraz jednak branża znalazła się w kryzysie.
– Będziemy mieć przemysł offshore wind w USA, bo trudno sobie wyobrazić, że możemy zasilić nasze wybrzeża bez tego źródła energii. Ale w tej chwili sektor jest bardzo zaniepokojony, bo projekty są anulowane bez żadnej racjonalnej przyczyny – dodaje Jason Grumet, szef American Clean Power Association.
Foto: Gemini/AI.