Czwartkowy start rakiety Sojuz na stację kosmiczną zakończył się pomyślnie. Gorzej z kosmodromem Bajkonur – bardzo się popsuł.
Rosjanom mało co wychodzi poza zabijaniem śpiących nocą Ukraińców w Kijowie, więc kolejna awaria lub pożar w ich kraju nie dziwi. Teraz popsuł się – i to bardzo – legendarny kosmodrom Bajkonur. I to najprawdopodobniej przez typowe ruskie niedopatrzenie.
Pozytywne jest to, że na orbitę w czwartek z Bajkonuru bez przeszkód dotarli Rosjanie Siergiej Kud-Swierczkow i Siergiej Mikajew oraz astronauta NASA Christopher Williams.
Na Ziemi wydarzyło się jednak coś, co może zagrozić funkcjonowaniu programu ISS na najbliższe lata.
20-tonowa platforma spadła pod rakietę
Według materiałów wideo z miejsca startu, tuż po odlocie Sojuza w rejonie stołu startowego widać było poważne zniszczenia. Najbardziej uderzający element: potężna, około 20-tonowa platforma serwisowa runęła do kanału spalin tuż pod rakietą. To ruchoma konstrukcja zapewniająca dostęp techników do dolnych sekcji pojazdu — wygląda na to, że przed startem… nie została prawidłowo zablokowana.
Gdy silniki uruchomiły pełny ciąg, nieumocowana platforma została wyrwana i odrzucona do kanału startowego. Spowodowała „znaczące” uszkodzenia – jak określiło to jedno ze źródeł związanych z operacjami Sojuza.
Roskosmos w krótkim komunikacie – i w stylu putinowskiej propagandy – próbował bagatelizować incydent. Tłumaczył, że inspekcje po starcie zawsze wykrywają uszkodzenia i że „wszystko zostanie naprawione w krótkim czasie”. Jednak obraz zniszczeń sugeruje coś zupełnie innego.
Jedyna wyrzutnia Sojuza zdolna obsłużyć misje ISS
W normalnych warunkach Rosja dysponuje wieloma stanowiskami startowymi dla Sojuzów. Problem polega na tym, że Site 31 na Bajkonurze jest jedyną aktualnie działającą wyrzutnią przystosowaną do misji załogowych Sojuz i statków Progress.
Słynna historyczna wyrzutnia Site 1, z której w 1961 roku wystartował Jurij Gagarin, została niedawno wyłączona z eksploatacji i przekształcana jest w muzeum. Inne rosyjskie stanowiska dla Sojuzów wymagają przebudowy, by mogły obsługiwać misje do ISS – Międzynarodowej Stacji Kosmiscznej.
To oznacza jedno: jeśli Site 31 będzie przez dłuższy czas wyłączone z użytku, rosyjska część programu ISS może stanąć pod ścianą.
Test rosyjskiej determinacji wobec ISS
Eksperci wskazują, że obecny kryzys to realny test dla Rosji, która od lat zmniejsza nakłady na cywilny program kosmiczny. Od czasu inwazji na Ukrainę priorytety finansowe Kremla przesunęły się, a budżety kosmiczne zostały mocno ograniczone.
– To prawdziwy sprawdzian odporności Rosji. Zobaczymy, jak ważna jest dla tamtejszego kierownictwa współpraca przy ISS – komentuje Jeff Manber, weteran branży kosmicznej i ekspert od rosyjskiego sektora.
Jeszcze niedawno Rosja zredukowała liczbę misji załogowych Sojuz z czterech do trzech na dwa lata, żeby ciąć koszty. Teraz musiałaby zainwestować poważne środki w naprawę i modernizację jedynej wyrzutni obsługującej ISS.
Brak statków Progress może skomplikować funkcjonowanie ISS
Największym problemem jest przerwa w lotach statków Progress, które:
- dostarczają zaopatrzenie dla rosyjskiego segmentu,
- wykonują podnoszenie orbity ISS (tzw. reboost),
- wspierają rosyjski system kontroli orientacji, „odciążający” amerykańskie żyroskopy.
Owszem, statki Dragon (SpaceX) i Cygnus (Northrop Grumman) potrafią podnosić orbitę ISS, a do pewnego stopnia także kontrolować jej orientację. Ale brak Progressów w długiej perspektywie stanowi realny problem.
Według harmonogramu Rosja powinna wystrzelić dwa statki Progress do połowy 2027 roku oraz kolejnego Sojuza załogowego latem przyszłego roku. Awaria Site 31 stawia te plany pod znakiem zapytania.
SpaceX znowu pod presją
Kryzys po stronie Rosji może jeszcze bardziej obciążyć SpaceX, które i tak:
- obsługuje jedyny certyfikowany w NASA załogowy statek do ISS (Crew Dragon),
- musi przejąć część zaopatrzenia ISS po problemach rakiety Antares,
- będzie musiało obsłużyć dodatkowe zadania, jeśli Rosja faktycznie ograniczy lub wstrzyma starty.
Boeing Starliner, który miał zapewnić redundancję, wymaga kolejnego lotu bezzałogowego przed dopuszczeniem do misji załogowych.
Co dalej?
W najbliższych dniach Roskosmos ma zaprezentować plan naprawy wyrzutni. Jeśli uszkodzenia okażą się poważniejsze niż sugerują oficjalne komunikaty, program ISS może znaleźć się w największym kryzysie od ponad dekady.
Foto: YT.