NASA oficjalnie przedstawiła czteroosobową załogę misji Artemis III, która ma odegrać kluczową rolę w przygotowaniach do ponownego lądowania ludzi na Księżycu.
Choć nazwa może sugerować kolejną wyprawę w głęboki kosmos, tym razem astronauci pozostaną na orbicie okołoziemskiej, gdzie przeprowadzą serię niezwykle skomplikowanych testów z udziałem przyszłych lądowników księżycowych.
Agencja kosmiczna podkreśla, że misja stanowi pomost między zakończonym sukcesem lotem Artemis II a planowanym lądowaniem na Srebrnym Globie w ramach Artemis IV.
Czterech doświadczonych astronautów na pokładzie
Skład załogi ogłoszono podczas uroczystości w Johnson Space Center w Houston. NASA postawiła na doświadczonych astronautów posiadających wojskowe zaplecze i bogaty dorobek lotniczy.
Załogę Artemis III tworzą:
- Randy Bresnik (NASA) – dowódca misji,
- Luca Parmitano (ESA) – pilot,
- Andre Douglas (NASA) – specjalista misji,
- Frank Rubio (NASA) – specjalista misji.
Według Bresnika załoga ma pełnić rolę „łącznika” między historycznym przelotem wokół Księżyca w ramach Artemis II a właściwym lądowaniem zaplanowanym dla Artemis IV.
Dlaczego NASA dodaje nową misję?
Jeszcze kilka miesięcy temu taki lot nie znajdował się w oficjalnym harmonogramie programu Artemis. Decyzję o jego wprowadzeniu podjął nowy administrator NASA, Jared Isaacman, uznając, że przed wysłaniem ludzi na powierzchnię Księżyca konieczne jest dodatkowe ograniczenie ryzyka.
Artemis III ma być swoistą generalną próbą wszystkich najtrudniejszych operacji orbitalnych, które będą wymagane podczas późniejszej misji księżycowej.
Trzy rakiety, dwa lądowniki i skomplikowany taniec na orbicie
Plan lotu wygląda imponująco nawet jak na standardy współczesnej astronautyki.
Pierwszym elementem będzie start lądownika Blue Moon opracowywanego przez Blue Origin. Pojazd zostanie umieszczony na orbicie i będzie mógł oczekiwać na załogę nawet przez 90 dni.
Następnie wystartuje kapsuła Orion wyniesiona przez rakietę Space Launch System. Astronauci zadokują do Blue Moon, przejdą na pokład lądownika i sprawdzą jego systemy podtrzymywania życia oraz inne kluczowe funkcje.
Trzecim elementem będzie start statku Starship od SpaceX. W tej konfiguracji pojazd ma pełnić głównie funkcję celu do manewrów dokowania. Załoga nie będzie przechodziła do wnętrza Starshipa, ponieważ statek nie zostanie wyposażony w systemy podtrzymywania życia.
Po wykonaniu wszystkich testów astronauci odłączą się od pojazdów i wrócą na Ziemię, wodując na Oceanie Spokojnym.
Kluczowy sprawdzian przed lądowaniem na Księżycu
Jeśli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, NASA zyska bezcenne doświadczenie dotyczące współpracy kapsuły Orion z dwoma różnymi lądownikami księżycowymi.
To właśnie takie manewry będą niezbędne podczas Artemis IV, kiedy astronauci mają faktycznie polecieć na orbitę Księżyca, przesiąść się do lądownika, wylądować na powierzchni naszego naturalnego satelity, a następnie wrócić na Ziemię.
Administrator NASA nie kryje ambicji. Jego zdaniem Artemis III ma być demonstracją możliwości współczesnej astronautyki i dowodem na to, że powrót ludzi na Księżyc jest realny.
Bardzo ambitny harmonogram
NASA zakłada obecnie start Artemis III nie wcześniej niż latem 2027 roku. Rok później miałoby nastąpić właściwe lądowanie na Księżycu w ramach Artemis IV.
Wielu ekspertów branży kosmicznej uważa jednak te terminy za wyjątkowo ambitne. Szczególne wątpliwości budzi gotowość sprzętu rozwijanego przez Blue Origin.
Pod koniec maja doszło bowiem do eksplozji rakiety New Glenn na jedynym stanowisku startowym tego systemu na Florydzie. Uszkodzenia infrastruktury były poważne, a część specjalistów przewiduje, że powrót rakiety do regularnych lotów może potrwać nawet od 12 do 18 miesięcy.
To właśnie New Glenn ma wynosić lądowniki Blue Moon, które są niezbędnym elementem całego planu NASA.
Co jeśli lądowniki nie będą gotowe?
Największym wyzwaniem programu Artemis pozostaje synchronizacja gotowości wszystkich elementów misji. Orion i rakieta SLS mogą być gotowe do startu wcześniej niż lądowniki rozwijane przez prywatne firmy.
Jared Isaacman jasno zadeklarował jednak, że NASA nie zamierza wysyłać astronautów tylko po to, by dotrzymać harmonogramu.
Według administratora agencja wystartuje z Artemis III dopiero wtedy, gdy wszystkie zaplanowane cele testowe będą mogły zostać zrealizowane i faktycznie obniżą ryzyko przyszłego lądowania na Księżycu.
Oznacza to, że choć NASA publicznie utrzymuje termin 2027 roku, powodzenie misji będzie zależało przede wszystkim od gotowości Blue Moon, Starshipa oraz całej infrastruktury potrzebnej do realizacji najbardziej ambitnego programu kosmicznego od czasów Apollo.
Foto: NASA.