Floryda rozpoczyna jeden z najbardziej ambitnych projektów infrastrukturalnych związanych z elektromobilnością na świecie. Władze Central Florida Expressway Authority (CFX) budują odcinek drogi, który będzie bezprzewodowo ładował samochody elektryczne w czasie jazdy.
Technologia ma zadebiutować już w połowie 2026 roku i – jeśli się sprawdzi – może całkowicie zmienić sposób myślenia o zasięgu aut elektrycznych.
Projekt realizowany jest w ramach nowej drogi stanowej State Road 516, liczącej 4,4 mili (ok. 7 km). To jednak nie zwykła trasa – jej fragment stanie się poligonem doświadczalnym dla infrastruktury przyszłości.
Bezprzewodowe ładowanie ukryte pod asfaltem
Kluczowym elementem projektu jest odcinek o długości około 1,2 km jednego pasa ruchu, pod którym zostaną zainstalowane cewki indukcyjne. Układ ten pozwoli na przekazywanie energii do samochodów elektrycznych bez konieczności zatrzymywania się czy podłączania kabla.
System ma oferować moc sięgającą 200 kW, co oznacza poziom porównywalny z szybkimi ładowarkami DC. Celem nie jest jednak pełne naładowanie akumulatora, lecz utrzymanie poziomu energii lub wydłużenie zasięgu podczas normalnej jazdy.
Jak działa indukcyjne ładowanie w ruchu?
Technologia opiera się na znanym już ładowaniu indukcyjnym, tyle że przeniesionym na zupełnie nowy poziom. Cewki umieszczone pod nawierzchnią generują pole magnetyczne, które jest odbierane przez specjalny moduł zamontowany w pojeździe.
Podobne rozwiązania testowano wcześniej w krótkich, kontrolowanych pilotażach, jednak Floryda po raz pierwszy wdraża system w warunkach realnego ruchu drogowego i przy wysokich prędkościach.
Koniec „range anxiety”?
Jeśli projekt zakończy się sukcesem, jego wpływ na rynek może być ogromny. Lęk przed rozładowaniem baterii wciąż pozostaje jedną z głównych barier psychologicznych hamujących rozwój elektromobilności – nawet mimo rosnącej liczby publicznych stacji ładowania.
Drogi, które same dostarczają energię, mogłyby:
- zmniejszyć zapotrzebowanie na duże i drogie akumulatory,
- ograniczyć liczbę postojów na ładowanie,
- uczynić długodystansowe podróże EV czymś zupełnie rutynowym.
Są też ograniczenia i znaki zapytania
Na starcie z nowej technologii skorzystają wyłącznie pojazdy wyposażone w odpowiedni odbiornik indukcyjny, co oznacza, że zdecydowana większość obecnych samochodów elektrycznych nie będzie kompatybilna.
Kluczowe pozostają także kwestie:
- standaryzacji technologii,
- kosztów instalacji i utrzymania,
- opłacalności wdrożeń na masową skalę.
To właśnie one zdecydują, czy rozwiązanie pozostanie ciekawostką, czy stanie się fundamentem przyszłych autostrad.
Droga przyszłości za pół miliarda dolarów
Cały projekt State Road 516 to inwestycja przekraczająca 500 mln dolarów, a jej ukończenie planowane jest na 2029 rok. Poza bezprzewodowym ładowaniem uwzględniono m.in.:
- panele słoneczne zasilające infrastrukturę,
- przejścia dla dzikich zwierząt,
- trasy pieszo-rowerowe.
To pokazowy przykład tego, jak amerykańskie stany coraz agresywniej podchodzą do elektryfikacji transportu.
Asfalt, który zasila samochody
Czy ładowanie aut w czasie jazdy okaże się rewolucją? Tego jeszcze nie wiadomo. Jedno jest jednak pewne: drogi, które nie tylko prowadzą pojazdy, ale też je zasilają, przestały być wizją science fiction. Na Florydzie właśnie są wylewane z betonu i asfaltu – pas po pasie.
Foto: ENRX.