Nowy Lexus TZ to luksusowy elektryczny SUV z sześcioma miejscami, zasięgiem do 530 km i futurystycznym wnętrzem. Dopracowany w najmniejszych detalach. Gorzej będzie z ceną…
Lexus TZ to jedna z najciekawszych premier w segmencie luksusowych elektrycznych SUV-ów ostatnich miesięcy. Japońska marka postawiła na nietypową koncepcję „Driving Lounge”, czyli samochodu, który bardziej przypomina mobilny salon niż klasyczne auto rodzinne.
To duży, ponad pięciometrowy SUV z trzema rzędami siedzeń i sześcioma pełnoprawnymi miejscami. Konstrukcja od początku była projektowana jako elektryczna, co pozwoliło maksymalnie wykorzystać przestrzeń we wnętrzu i stworzyć kabinę nastawioną na komfort podróżowania – szczególnie dla pasażerów.

Komfort na poziomie klasy premium (a może wyżej)
Nowy Lexus TZ mierzy 5100 mm długości i oferuje aż 3050 mm rozstawu osi. Dzięki temu w środku wygospodarowano przestrzeń, która realnie konkuruje z luksusowymi vanami.
Drugi rząd to fotele kapitańskie, natomiast trzeci rząd nie jest „awaryjny” – pasażerowie mają tam dużo miejsca na nogi i nad głową. Całość dopełnia ogromny dach panoramiczny, największy w historii marki, który sięga aż do tyłu kabiny.
Wnętrze utrzymano w minimalistycznym stylu, ale z wykorzystaniem zaawansowanych technologii. Zastosowano m.in. przyciski Hidden Switches – niewidoczne, dopóki kierowca nie zbliży dłoni. To połączenie elegancji z futurystycznym podejściem do interfejsu.
Inżynierowie postawili też ogromny nacisk na wyciszenie. Grubsze szyby, materiały izolacyjne i dopracowana aerodynamika sprawiają, że TZ ma być najcichszym SUV-em w historii Lexusa.

Tryb Comfort i technologia, która „wygładza” drogę
Nowością jest specjalny tryb jazdy Comfort, zaprojektowany głównie z myślą o pasażerach tylnej części kabiny. System wykorzystuje skrętną tylną oś, inteligentne rozdzielanie siły hamowania oraz napęd DIRECT4, aby ograniczyć przechyły i zapewnić maksymalnie płynne poruszanie się.
To podejście wpisuje się w filozofię Lexus Driving Signature – samochód ma dawać kierowcy pełną kontrolę, ale jednocześnie nie męczyć pasażerów nawet podczas długich podróży.
Design: aerodynamika spotyka elegancję
Stylistycznie Lexus TZ rozwija koncepcję „Proactive Simplicity”. Nadwozie jest wydłużone, z ostrymi liniami i wyraźnie zaznaczonymi nadkolami. Charakterystyczne elementy to:
- półukryte klamki drzwi,
- aerodynamiczne felgi (20 lub 22 cale),
- podwójny motyw litery „L” w reflektorach,
- zwężająca się ku górze tylna część kabiny.
Współczynnik oporu powietrza na poziomie 0,27 to bardzo dobry wynik jak na tak duży pojazd – i kluczowy element w kontekście zasięgu.

Cyfrowe serce: platforma Arene
Nowy model korzysta z oprogramowania Arene, które odpowiada za systemy multimedialne i funkcje cyfrowe. Kierowca ma do dyspozycji centralny ekran 14 cali oraz 12,3-calowy wyświetlacz przed sobą, który może pokazywać pełną mapę nawigacji.
Całość wspiera ekosystem usług dostępnych przez aplikację Lexus Link+, działających w modelu subskrypcyjnym – od funkcji komfortowych po bezpieczeństwo.
Na pokładzie znajdzie się także najnowsza generacja systemów wsparcia kierowcy Lexus Safety System+.
Napęd, osiągi i zasięg
Pod względem technicznym Lexus TZ bazuje na rozwiązaniach znanych z modeli takich jak Lexus RZ 550e F SPORTczy nowej generacji Lexus ES, ale został wyraźnie rozwinięty.
Najważniejsze parametry:
- akumulator: 95,8 kWh,
- moc: 407,8 KM (300 kW),
- napęd: AWD DIRECT4,
- 0–100 km/h: 5,4 s,
- zasięg: do 530 km,
- ładowanie AC: 22 kW,
- ładowanie DC: do 150 kW (10–80% w ok. 35 minut).
Dodatkowo system Interactive Manual Drive symuluje działanie manualnej skrzyni biegów, co ma zwiększyć zaangażowanie kierowcy – ciekawy ukłon w stronę entuzjastów motoryzacji.
Kiedy w Polsce i ile to będzie kosztować?
Lexus TZ ma zadebiutować na polskim rynku na przełomie 2026 i 2027 roku. Oficjalnych cen jeszcze nie ma, ale wszystko wskazuje na to, że będzie to jeden z najdroższych modeli w gamie marki.
Dla porównania, Volvo EX90 startuje w Polsce z poziomu około 370 tys. zł – i to właśnie w ten segment celuje Lexus.
Japończycy mają jednak mocny argument: 10-letnią gwarancję na akumulator lub do 1 miliona kilometrów. To sygnał, że marka jest bardzo pewna trwałości swojej technologii.
Lexus TZ – luksus przyszłości, ale nie dla każdego
Nowy Lexus TZ pokazuje, w jakim kierunku zmierza segment premium. To już nie tylko samochód, ale przestrzeń do spędzania czasu – mobilny salon z najwyższej półki.
Problem? Taka wizja komfortu i technologii ma swoją cenę. I wszystko wskazuje na to, że będzie ona równie imponująca jak sam samochód.
Foto: Lexus.