Badania metaboliczne kojarzą się przede wszystkim z laboratorium, specjalistyczną aparaturą i osobą, która musi przeprowadzić cały test. PNOĒ chce to zmienić. Firma przygotowała maskę PNOĒ 2.0, która ma pozwolić użytkownikowi samodzielnie wykonać badanie oddechu. Wystarczy założyć urządzenie, uruchomić test i przez około osiem minut oddychać.
Maska zamiast laboratorium
Na pierwszy rzut oka PNOĒ 2.0 przypomina raczej sprzęt z filmu science fiction niż urządzenie związane z analizą kondycji organizmu. Maska zakrywa nos i usta i jest mocowana z tyłu głowy. Jej zadanie jest jednak bardzo konkretne: analizuje pobierany przez człowieka tlen oraz wydychany dwutlenek węgla.
PNOĒ chce wykorzystać te informacje do oceny funkcjonowania organizmu i przygotowywania wskazówek dotyczących treningu, odżywiania oraz regeneracji. Nowa wersja urządzenia ma być dostępna od 1 października.
Największą zmianą względem poprzedniej generacji jest możliwość samodzielnego przeprowadzenia testu. Użytkownik nie potrzebuje operatora, który przygotuje aparaturę i poprowadzi badanie. Według założyciela i CEO firmy Apostolosa Atsalakisa cały proces ma sprowadzać się do założenia maski, naciśnięcia przycisku i około ośmiu minut oddychania.
To istotna zmiana, ponieważ dotychczasowe rozwiązanie PNOĒ wymagało przeszkolonego operatora. Ograniczało to liczbę miejsc, w których można było przeprowadzić badanie. Wersja samoobsługowa może natomiast trafić między innymi do klubów fitness, a potencjalnie także do aptek.
Co można wyczytać z oddechu?
Sama idea nie jest nowa. Analiza gazów znajdujących się w wydychanym powietrzu jest stosowana w badaniach metabolicznych od ponad stu lat. Jednym z najbardziej znanych parametrów uzyskiwanych w ten sposób jest VO₂ max, czyli maksymalna ilość tlenu, jaką organizm jest w stanie wykorzystać podczas wysiłku.
Dotychczas takie badania wymagały jednak stosunkowo dużych i drogich urządzeń, dlatego najczęściej wykonywano je w laboratoriach sportowych, placówkach medycznych albo specjalistycznych ośrodkach. PNOĒ próbuje przenieść tę technologię do znacznie mniejszego urządzenia.
Firma twierdzi, że jej system analizuje łącznie 23 biomarkery. Oprócz VO₂ max obejmują one między innymi spoczynkowe tempo przemiany materii oraz tzw. elastyczność metaboliczną, czyli zdolność organizmu do przełączania się między wykorzystywaniem tłuszczów i węglowodanów jako źródła energii.
To właśnie tutaj PNOĒ chce zaoferować coś więcej niż zwykły pomiar kondycji. Dane z oddechu mają być przekształcane przez oprogramowanie w informacje, które można wykorzystać przy planowaniu treningu, żywienia czy regeneracji.
VO₂ max coraz ważniejszym parametrem
PNOĒ liczy również na rosnące zainteresowanie monitorowaniem tzw. zdrowia długoterminowego. VO₂ max od pewnego czasu jest szczególnie popularnym parametrem wśród osób zainteresowanych kondycją i długowiecznością.
Nie oznacza to jednak, że pojedynczy wynik z maski pozwala przewidzieć długość życia konkretnej osoby. VO₂ max jest jednym z parametrów opisujących wydolność krążeniowo-oddechową, a jego znaczenie dla zdrowia jest przedmiotem licznych badań.
W praktyce PNOĒ chce stworzyć coś w rodzaju bardziej szczegółowego odpowiednika danych, które użytkownicy otrzymują dziś z zegarków sportowych. Apple, Garmin czy Whoop również szacują VO₂ max, ale robią to przede wszystkim na podstawie danych takich jak tętno i aktywność. PNOĒ bezpośrednio analizuje natomiast gazy oddechowe.
Maska została zaprojektowana na nowo
PNOĒ 2.0 ma być mniejsza i prostsza od poprzednika. Firma zmniejszyła liczbę elementów urządzenia, co ma poprawić jego niezawodność. Za projekt odpowiadało włoskie Design Group Italia.
Konstrukcja rozwiązuje także problem współdzielenia urządzenia. Elektronika może zostać odłączona od silikonowej maski i pasków. Dzięki temu kilka osób może korzystać z tego samego kosztownego modułu elektronicznego, używając własnych elementów mających bezpośredni kontakt z twarzą.
To jeszcze nie jest urządzenie medyczne
W tym miejscu pojawia się ważne zastrzeżenie. PNOĒ nie przedstawia swojego urządzenia jako narzędzia diagnostycznego. PNOĒ 2.0 nie uzyskało dopuszczenia amerykańskiej FDA, a firma określa produkt jako urządzenie z kategorii wellness.
Na obecnym etapie wyniki nie mają więc służyć lekarzom do stawiania diagnoz czy przepisywania leków. Firma oddziela analizę parametrów metabolicznych od zastosowań medycznych.
PNOĒ widzi jednak możliwość wykorzystania analizy oddechu również w przyszłej diagnostyce. Naukowcy od lat badają, czy określone związki obecne w wydychanym powietrzu mogą sygnalizować różne choroby, w tym nowotwory. Według Atsalakisa droga do pełnoprawnej diagnostyki jest jednak jeszcze odległa i wymaga między innymi pokonania barier regulacyjnych.
PNOĒ chce przenieść badania metaboliczne do klubów fitness
Firma działa obecnie przede wszystkim w modelu B2B. Nie sprzedaje urządzenia bezpośrednio konsumentom, lecz współpracuje z firmami, które następnie udostępniają badania swoim klientom.
Wśród użytkowników technologii PNOĒ są kluby Equinox, hotele Four Seasons, Red Bull, NBA, Mount Sinai Health System oraz sieć Restore Hyper Wellness. Firma podaje, że około 85 proc. jej działalności przypada obecnie na Stany Zjednoczone, ale rozwija się również w Europie oraz poprzez partnerów w Ameryce Łacińskiej i Azji.
Model biznesowy opiera się na miesięcznej subskrypcji dla przedsiębiorstw. Według firmy koszt wynosi od około 400 do ponad 1000 dolarów miesięcznie i obejmuje sprzęt, oprogramowanie, szkolenia oraz materiały marketingowe.
PNOĒ zatrudnia około 110 osób i twierdzi, że niedawno osiągnęło rentowność. Startup zebrał dotychczas około 22 mln dolarów finansowania, w tym 11 mln dolarów w niedawno zamkniętej rundzie. Firma planuje również kolejną rundę finansowania.
Czy tak będzie wyglądać przyszłość monitorowania zdrowia?
PNOĒ 2.0 pokazuje kierunek, w którym zmierza część rynku urządzeń konsumenckich. Zamiast ograniczać się do prostych danych z zegarka, producenci próbują mierzyć coraz więcej parametrów bezpośrednio związanych z funkcjonowaniem organizmu.
Analiza oddechu ma tu szczególny potencjał, ponieważ pozwala uzyskać informacje niedostępne z samego tętna czy ruchu. Jednocześnie trzeba zachować ostrożność w interpretowaniu takich danych. PNOĒ 2.0 nie jest obecnie urządzeniem diagnostycznym, a jego wyniki nie zastępują badań medycznych.
Jeżeli jednak firma rzeczywiście zdoła uprościć badanie do kilku minut i wyeliminować konieczność obecności specjalisty, analiza metaboliczna może stać się znacznie bardziej dostępna niż dotychczas. I właśnie na tym polega najważniejsza zmiana, którą PNOĒ chce wprowadzić wraz z wersją 2.0.
Foto: PNOĒ.