Cyberataki na wodociągi w 45 amerykańskich gminach zmusiły operatorów do przejścia na ręczne sterowanie. Śledczy podejrzewają udział irańskich hakerów, choć Biały Dom nie potwierdził tych informacji.
Cyberwojna pomiędzy Iranem i Stanami Zjednoczonymi może wkraczać na nowy, wyjątkowo niebezpieczny etap. Władze kilku amerykańskich stanów poinformowały o cyberatakach wymierzonych w systemy zarządzania wodociągami. Choć nie przedstawiono jeszcze jednoznacznych dowodów wskazujących na Iran, federalni urzędnicy mają podejrzewać, że za operacją stoją hakerzy powiązani z Teheranem.
Według doniesień ataki dotknęły systemy wodociągowe w 45 gminach na terenie siedmiu stanów USA. W wielu przypadkach operatorzy byli zmuszeni przełączyć instalacje na sterowanie ręczne, aby zapewnić ciągłość dostaw wody.
Małe miasta znalazły się na celowniku
Pierwsze informacje o incydentach napłynęły z Minnesoty, a następnie podobne przypadki zgłosił także Michigan. Choć nie odnotowano skażenia wody ani zakłóceń zagrażających mieszkańcom, lokalne władze potraktowały sytuację bardzo poważnie.
Największe obawy dotyczą starszych systemów przemysłowych odpowiedzialnych za kontrolę jakości wody, dozowanie środków chemicznych oraz regulację ciśnienia. Wiele z nich nadal jest podłączonych do internetu, co czyni je potencjalnym celem cyberprzestępców.
Jednym z zaatakowanych miejsc jest niewielkie miasto Braham w stanie Minnesota, liczące mniej niż dwa tysiące mieszkańców. Tamtejsze służby przeszły na ręczne sterowanie wodociągami, jednocześnie wdrażając zalecenia dotyczące zabezpieczenia infrastruktury.
Burmistrz Nate George przyznał, że dla małych samorządów modernizacja infrastruktury IT stanowi ogromne wyzwanie finansowe.
– Najbardziej niepokoi mnie to, jak mamy zbudować bezpieczniejszy system na przyszłość. Modernizacja infrastruktury informatycznej jest bardzo kosztowna, a jesteśmy niewielką gminą – powiedział.
FBI podejrzewa irańskich hakerów
Według burmistrza Braham informacje przekazywane przez władze Minnesoty oraz FBI wskazują, że śledczy są coraz bardziej przekonani o udziale irańskich grup hakerskich.
Co istotne, napastnicy nie żądali okupu ani pieniędzy. To jeden z powodów, dla których eksperci podejrzewają, że celem operacji nie był zysk finansowy, lecz zakłócenie działania infrastruktury krytycznej i wywołanie niepokoju społecznego.
Oficjalnie jednak administracja USA nie potwierdziła jeszcze odpowiedzialności Iranu.
Donald Trump bagatelizuje doniesienia
Do sprawy odniósł się także prezydent Donald Trump, który zakwestionował informacje o irańskim cyberataku.
Zapytany przez dziennikarzy stwierdził, że nie wierzy, aby za incydentami stał Teheran.
To pokazuje, że również wewnątrz amerykańskiej administracji nie ma pełnej zgodności co do oceny sytuacji.
Wojna przenosi się do cyberprzestrzeni
Jeśli podejrzenia wobec Iranu się potwierdzą, będzie to pierwszy przypadek podczas obecnego konfliktu, gdy celem ataków stała się infrastruktura komunalna znajdująca się na terytorium kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.
Amerykańska agencja CISA już wcześniej ostrzegała, że Iran może próbować prowadzić działania wymierzone w infrastrukturę krytyczną USA. Najbardziej narażone są właśnie niewielkie miasta i gminy, które często korzystają z przestarzałych systemów sterowania i dysponują ograniczonym budżetem na cyberbezpieczeństwo.
Historia cyberwojny między USA i Iranem
Cyberkonflikt pomiędzy oboma państwami trwa od wielu lat. Jednym z najbardziej znanych przykładów pozostaje Stuxnet – niezwykle zaawansowane złośliwe oprogramowanie, które około 2009 roku uszkodziło wirówki wykorzystywane w irańskim programie nuklearnym. Choć nigdy oficjalnie nie wskazano sprawców, wielu ekspertów przypisuje operację Stanom Zjednoczonym i Izraelowi.
Niedawno irańskie systemy zostały także zaatakowane przez malware CanisterWorm, które usuwało dane z komputerów. Również w tym przypadku nikt nie przyznał się do przeprowadzenia operacji.
Coraz więcej ekspertów podkreśla, że współczesne konflikty nie toczą się już wyłącznie na lądzie, morzu czy w powietrzu. Cyberprzestrzeń stała się kolejnym polem walki, a ataki na wodociągi, elektrownie czy sieci telekomunikacyjne mogą mieć równie poważne skutki jak tradycyjne działania militarne.
Foto: DepositPhotos.