Coraz więcej użytkowników iPhone’ów zgłasza zaskakujące i potencjalnie niebezpieczne zjawisko: podczas lotu samolotem smartfony zaczynają się wyraźnie „wybrzuszać”, by po lądowaniu wrócić do normalnego stanu.
Choć liczba przypadków jest na razie niewielka, ich powtarzalność zwróciła uwagę mediów technologicznych i społeczności użytkowników Apple.
Problem dotyczy nowszych modeli iPhone’ów
Jak opisuje serwis Mac Observer, podobne incydenty miały miejsce w kilku ostatnich generacjach smartfonów Apple – m.in. iPhone 16 Pro Max oraz iPhone 15. W typowych przypadkach użytkownicy zauważali, że tylna szklana obudowa zaczyna odstawać od ramki, tworząc wyraźną szczelinę.
Co istotne, w zgłoszonych przypadkach nie dochodziło do przegrzewania, samoczynnego wyłączania telefonu ani – tym bardziej – zapłonu. Mimo to sam fakt fizycznego puchnięcia obudowy budzi uzasadniony niepokój.
Relacje z Reddita: puchnie w powietrzu, znika po lądowaniu
Jeden z użytkowników Reddita, występujący pod pseudonimem Regular-Yogurt-9673, opisał, że jego iPhone 16 Pro Max podczas lotu „otworzył się” z lewej strony, tworząc szczelinę szerokości około 1/4 centymetra. Po wylądowaniu telefon wrócił do normalnego wyglądu, a co ciekawe – zjawisko nie powtórzyło się już na kolejnych lotach.
Inny użytkownik relacjonował natomiast, że jego iPhone 15 wykazywał identyczne objawy na dwóch różnych rejsach. Problem zniknął dopiero po wymianie baterii, co sugeruje, że kluczową rolę odgrywał jej stan techniczny.
Dlaczego bateria może puchnąć w samolocie?
Zdaniem części ekspertów i użytkowników, przyczyną zjawiska mogą być właściwości chemiczne akumulatorów litowo-jonowych. W trakcie ich eksploatacji w baterii może gromadzić się niewielka ilość gazów.
Na poziomie morza są one „ściskane” przez normalne ciśnienie atmosferyczne. W kabinie samolotu – gdzie ciśnienie odpowiada wysokości kilku tysięcy stóp – gazy mogą się rozszerzać, powodując tymczasowe puchnięcie baterii i obudowy telefonu.
Efekt ten może być bardziej widoczny w starszych samolotach lub na trasach, gdzie kabina utrzymywana jest na wyższym tzw. „ekwiwalentnym pułapie”.
Nawet jeśli znika, to jednak ryzyko pozostaje
Specjaliści podkreślają, że nawet chwilowe puchnięcie baterii nie powinno być ignorowane. Taki proces może:
- uszkodzić wewnętrzną strukturę akumulatora,
- trwale naruszyć szczelność obudowy (utrata odporności na wodę i pył),
- zwiększyć ryzyko termicznej ucieczki baterii w przyszłości.
Z tego powodu użytkownicy radzą, aby nie „przeczekać problemu do lądowania”. Ale natychmiast poinformować załogę. Personel pokładowy jest szkolony w reagowaniu na incydenty związane z bateriami litowymi.
Apple początkowo odrzucało reklamacje
Co ciekawe, jeden z poszkodowanych użytkowników twierdzi, że Apple początkowo odrzuciło reklamację, argumentując, że bateria „nie może sama się skurczyć”. Dopiero przedstawienie zdjęć wykonanych w trakcie lotu oraz wielokrotne odwołania sprawiły, że firma zgodziła się na wymianę akumulatora.
Co to oznacza dla użytkowników?
Na razie nie ma mowy o masowym problemie czy oficjalnej akcji serwisowej. Niemniej sprawa pokazuje, że nawet w urządzeniach klasy premium mogą wystąpić nietypowe i potencjalnie groźne scenariusze. Jeśli Twój iPhone kiedykolwiek wyraźnie „spuchnie” – nawet jeśli później wróci do normy – nie warto tego lekceważyć.
Foto: Gemini/AI.