Dlaczego demografia w Polsce i na Zachodzie szoruje po dnie? Nowe badanie sugeruje, że swój udział ma w tym… iPhone.
Od lat demografowie próbują odpowiedzieć na pytanie, dlaczego liczba urodzeń w krajach rozwiniętych systematycznie spada. Wysokie koszty życia, późniejsze zakładanie rodzin czy niepewność ekonomiczna to najczęściej wskazywane przyczyny. Nowe badanie amerykańskich ekonomistów sugeruje jednak, że znaczącą rolę mogła odegrać technologia, a konkretnie iPhone.
Naukowcy związani z amerykańskim National Bureau of Economic Research przeanalizowali dane dotyczące zasięgu sieci AT&T w latach 2007–2011, czyli w okresie, gdy pierwszy iPhone był dostępny wyłącznie u tego operatora. Wyniki okazały się na tyle zaskakujące, że wywołały szeroką dyskusję w środowisku naukowym.
Tam, gdzie pojawił się iPhone, liczba urodzeń spadała szybciej
Badacze porównali amerykańskie hrabstwa posiadające dostęp do sieci AT&T z regionami obsługiwanymi głównie przez operatorów Verizon i Sprint, którzy początkowo nie oferowali iPhone’ów.
Analiza wykazała, że w miejscach, gdzie mieszkańcy wcześniej uzyskali dostęp do smartfona Apple, liczba urodzeń spadała szybciej niż w regionach pozbawionych tej możliwości.
Największe zmiany zaobserwowano wśród młodych kobiet. W grupie wiekowej od 15 do 19 lat liczba urodzeń zmniejszyła się nawet o 8 proc., natomiast wśród kobiet w wieku od 20 do 24 lat spadek sięgał 6,6 proc. Starsze grupy wiekowe również odnotowały spadki, choć były one mniej wyraźne.
Zdaniem autorów badania zależność jest na tyle silna, że trudno uznać ją za zwykły przypadek.
Czy iPhone naprawdę zmniejszył dzietność?
Autorzy badania podkreślają, że nie twierdzą, iż smartfony są jedyną przyczyną spadku liczby urodzeń. Ich zdaniem dane wskazują jednak na istnienie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy popularyzacją nowoczesnych smartfonów a zmianami zachowań społecznych.
Według szacunków przedstawionych w pracy naukowej pojawienie się iPhone’a mogło odpowiadać nawet za ponad połowę spadku wskaźnika urodzeń w Stanach Zjednoczonych w analizowanym okresie.
Naukowcy zaznaczają, że wyniki pozostały podobne nawet po uwzględnieniu takich czynników jak dochody, poziom wykształcenia, struktura etniczna czy sytuacja ekonomiczna mieszkańców.
Smartfony zamiast spotkań twarzą w twarz
Badanie nie pozwala jednoznacznie określić mechanizmu stojącego za tym zjawiskiem, jednak autorzy wskazują kilka prawdopodobnych wyjaśnień.
Pierwszym jest ograniczenie bezpośrednich kontaktów międzyludzkich. Smartfony i media społecznościowe sprawiły, że znaczną część interakcji przenieśliśmy do świata cyfrowego. Mniej spotkań w realnym świecie oznacza mniej okazji do nawiązywania relacji romantycznych.
Drugim czynnikiem jest łatwiejszy dostęp do treści dla dorosłych oraz rozrywki online. Smartfon stał się urządzeniem zapewniającym natychmiastową gratyfikację bez konieczności wychodzenia z domu czy budowania relacji z innymi ludźmi.
Trzecim elementem może być łatwiejszy dostęp do informacji dotyczących antykoncepcji, planowania rodziny oraz przerywania ciąży. Dzięki internetowi wiedza na temat świadomego rodzicielstwa stała się znacznie bardziej dostępna niż wcześniej.
Problem dotyczy nie tylko USA
Spadek dzietności jest obecnie jednym z największych wyzwań społecznych wielu rozwiniętych państw.
Z problemem mierzą się między innymi Japonia, Korea Południowa, Chiny, kraje europejskie oraz Stany Zjednoczone. Rządy przeznaczają miliardy dolarów na programy wsparcia rodzin i zachęty finansowe mające zwiększyć liczbę narodzin.
Autorzy badania zwracają jednak uwagę, że większość tych działań koncentruje się głównie na aspektach ekonomicznych. Jeśli za spadkiem liczby urodzeń stoją również zmiany społeczne wywołane przez technologie cyfrowe, same dopłaty mogą nie wystarczyć do odwrócenia trendu.
Smartfon jako symbol większej zmiany cywilizacyjnej
Eksperci podkreślają, że iPhone nie powinien być traktowany jako jedyny winowajca. Bardziej prawdopodobne jest to, że urządzenie Apple stało się symbolem początku nowej ery mobilnego internetu, mediów społecznościowych i permanentnego dostępu do cyfrowej rozrywki.
Od premiery pierwszego iPhone’a minęło niemal dwadzieścia lat, a smartfony stały się nieodłącznym elementem codziennego życia miliardów ludzi. Coraz więcej badań wskazuje, że wpływają one nie tylko na sposób komunikacji, ale również na relacje społeczne, zdrowie psychiczne, produktywność, a być może także decyzje dotyczące zakładania rodzin.
Choć naukowcy nie mają jeszcze wszystkich odpowiedzi, jedno wydaje się pewne – technologia zmienia społeczeństwo znacznie głębiej, niż przewidywano jeszcze kilkanaście lat temu.
Foto: DepositPhotos.