InPost w ciągu zaledwie roku rozstawił 2446 automatów nowej generacji, które nie wymagają podłączenia do sieci energetycznej ani instalowania paneli fotowoltaicznych. Rafał Brzoska przekonuje, że właśnie takie pozornie proste rozwiązania mogą zdecydować o przewadze firmy na europejskim rynku dostaw poza domem.
Szef InPostu pochwalił się na LinkedIn, że firma w ciągu zaledwie 12 miesięcy rozstawiła już 2446 automatów InPost NEXT. Pierwsze urządzenia uruchomiono rok temu, a dziś rozwiązanie jest już wdrażane na dużą skalę.
Nie chodzi jednak wyłącznie o imponującą liczbę maszyn. Jak podkreśla Rafał Brzoska, kluczową cechą InPost NEXT jest sposób, w jaki urządzenia są zasilane. Automaty nie potrzebują ani przyłącza do sieci energetycznej, ani paneli słonecznych.
To może wydawać się drobnym szczegółem technicznym, ale w przypadku tak dużej sieci logistycznej ma ogromne znaczenie.
InPost może stawiać automaty tam, gdzie wcześniej było to trudne
Brak konieczności podłączania automatu do sieci energetycznej oznacza przede wszystkim znacznie większą swobodę wyboru lokalizacji. Firma może umieszczać urządzenia w miejscach, w których doprowadzenie infrastruktury energetycznej byłoby kosztowne, czasochłonne albo po prostu niemożliwe.
Brzoska wymienia w tym kontekście między innymi parkingi, osiedlowe uliczki czy węzły komunikacyjne. To właśnie w takich miejscach mogą pojawiać się automaty, które wcześniej wymagałyby dodatkowej infrastruktury.
W praktyce rozwiązanie pozwala więc ominąć jedną z istotnych barier przy rozbudowie sieci. Zamiast najpierw szukać miejsca z odpowiednim przyłączem energetycznym, można znacznie bardziej elastycznie dopasować lokalizację automatu do potrzeb klientów.
2446 urządzeń w 12 miesięcy
Skala wdrożenia robi wrażenie. Od uruchomienia pierwszego InPost NEXT do osiągnięcia poziomu 2446 urządzeń minęło dokładnie 12 miesięcy.
Oznacza to średnio ponad 200 nowych automatów miesięcznie.
Co ważne, nie jest to według Brzoski eksperyment technologiczny prowadzony na niewielką skalę. Urządzenia zostały zintegrowane z istniejącymi systemami InPost, a ich modułowa konstrukcja ma pozwalać na dalsze zwiększanie skali wdrożenia.
To istotne, ponieważ w przypadku infrastruktury logistycznej samo stworzenie działającego prototypu nie jest jeszcze szczególnym sukcesem. Prawdziwym wyzwaniem jest stworzenie rozwiązania, które można następnie wdrożyć w tysiącach lokalizacji bez konieczności budowania całej infrastruktury od podstaw.
InPost postawił na zewnętrzną technologię
Brzoska zwraca uwagę również na sposób, w jaki powstało rozwiązanie. InPost zdecydował się na współpracę z portugalską firmą Bloq.it, zamiast samodzielnie budować technologię od podstaw.
To dość istotny element całej historii. Szef InPostu podkreśla, że Bloq.it dysponował technologią, która była gotowa szybciej i lepiej odpowiadała potrzebom firmy niż rozwiązanie tworzone we własnym zakresie.
Dla Brzoski jest to przykład podejścia, które chciałby widzieć szerzej w InPost. Firma ma niekoniecznie samodzielnie tworzyć każdą technologię, lecz przede wszystkim jak najszybciej wdrażać rozwiązania, które już działają.
To również sposób na przyciąganie najlepszych europejskich zespołów technologicznych do współpracy z InPostem.
Najważniejsze jest tempo
Drugim elementem, na który zwraca uwagę Brzoska, jest tempo. Przejście od pierwszej maszyny do 2446 urządzeń zajęło rok.
W logistyce tempo wdrażania nowych rozwiązań może mieć równie duże znaczenie jak sama technologia. Jeżeli nowe urządzenie pozwala usunąć ograniczenie, które wcześniej blokowało rozwój sieci, szybkie przejście z testów do masowego wdrożenia może dać firmie przewagę nad konkurencją.
InPost chce właśnie w ten sposób rozwijać swoją sieć automatów. Najpierw identyfikować ograniczenie, następnie znaleźć techniczne rozwiązanie, przetestować je i — jeśli działa — szybko zwiększać skalę.
„Nie efektowna technologia dla samej technologii”
Brzoska przedstawia InPost NEXT jako przykład szerszego podejścia do innowacji.
Jego zdaniem dobra innowacja nie musi oznaczać technologii, która robi największe wrażenie na prezentacji. Znacznie ważniejsze jest to, czy rozwiązuje rzeczywisty problem.
W tym przypadku problemem jest ograniczona dostępność infrastruktury energetycznej w potencjalnych lokalizacjach automatów. Jeżeli można go wyeliminować, firma zyskuje możliwość szybszego rozwijania swojej sieci.
A to ma znaczenie nie tylko dla samego InPostu. Rynek dostaw poza domem, czyli tak zwany out of home, staje się coraz ważniejszym elementem europejskiej logistyki. Im gęstsza i bardziej elastyczna sieć automatów, tym łatwiej firmom kurierskim obsługiwać rosnącą liczbę przesyłek bez konieczności dostarczania każdej paczki bezpośrednio pod drzwi klienta.
I właśnie dlatego 2446 automatów może być ważniejsze, niż sugeruje sama liczba. InPost pokazuje bowiem, że w wyścigu o rozwój sieci logistycznej przewagę może dać niekoniecznie najbardziej futurystyczna technologia, ale rozwiązanie, które pozwala postawić automat tam, gdzie wcześniej nie dało się go postawić.
Brzoska uważa, że właśnie takie „detale” mogą w kolejnych latach decydować o tym, kto będzie liderem rynku out of home w Europie.
Foto: InPost.