Holandia stawia na Linux

Holandia chce uniezależnić urzędników od Microsoftu. Linux będzie podstawą

Holandia rozpoczęła budowę własnego, otwartego środowiska cyfrowego dla administracji publicznej. Projekt DAWO (Digitaal Autonome Werkomgeving Overheid) ma w przyszłości ograniczyć zależność holenderskich urzędów od zagranicznych dostawców oprogramowania, przede wszystkim Microsoftu. Podstawą nowego rozwiązania jest NixOS, dystrybucja Linuksa wywodząca się z Holandii.

Nie chodzi jednak o stworzenie kolejnej dystrybucji Linuksa, którą urzędnicy mieliby po prostu zainstalować zamiast Windowsa. DAWO ma być znacznie szerszym projektem obejmującym system operacyjny, oprogramowanie biurowe, komunikację, przechowywanie danych, usługi chmurowe oraz narzędzia do zarządzania komputerami.

Holandia chce mieć własną cyfrową alternatywę

Za projektem stoją holenderskie instytucje administracji publicznej, w tym SSC-ICT, DICTU i DUO-ICT. DAWO jest rozwijane jako otwarta, modułowa platforma, której poszczególne elementy można niezależnie kontrolować, wymieniać i rozwijać.

To istotna różnica w porównaniu z tradycyjnym podejściem do infrastruktury informatycznej. Zamiast zastępować jeden zamknięty ekosystem kolejnym, Holendrzy chcą stworzyć zestaw współpracujących ze sobą otwartych komponentów.

Jednym z najważniejszych elementów jest DAWO-NixOS. NixOS wykorzystuje deklaratywny sposób konfiguracji systemu, dzięki czemu środowisko można stosunkowo łatwo odtworzyć na wielu komputerach. W przypadku administracji ma to duże znaczenie, ponieważ pozwala standaryzować konfigurację urządzeń i ułatwiać ich późniejsze zarządzanie.

Co ważne, NixOS nie jest własnością dużego komercyjnego dostawcy, od którego administracja byłaby zależna. System i związany z nim menedżer pakietów Nix są rozwijane jako projekty open source, a ich korzenie sięgają właśnie Holandii.

To ma być coś więcej niż zamiennik Windowsa

DAWO obejmuje również elementy, które w świecie Microsoftu znamy z Microsoft 365 i usług chmurowych. W projekcie przewidziano m.in. rozwiązania do współpracy, dokumentów, komunikacji, chmury oraz zarządzania stanowiskami pracy.

Holenderska administracja rozwija równolegle środowisko Mijn Bureau, które łączy rozwiązania open source pochodzące m.in. z francuskiego La Suite, niemieckiego openDesk oraz Nextcloud.

W praktyce oznacza to próbę stworzenia europejskiego zestawu narzędzi, który może zastępować kolejne elementy ekosystemu Microsoftu.

Nie jest to już wyłącznie eksperyment teoretyczny. W 2026 roku kilka holenderskich gmin rozpoczęło pilotaż Linuxowego środowiska pracy. Wśród nich znalazły się Amsterdam, Zaanstad, Ede i ’s-Hertogenbosch. Pilotaż ma dostarczyć informacji potrzebnych do dalszego rozwoju DAWO i określenia, które grupy pracowników będą mogły jako pierwsze korzystać z takiego rozwiązania produkcyjnie.

Dlaczego Holendrzy chcą odejść od amerykańskich dostawców?

Za projektem stoi przede wszystkim kwestia cyfrowej suwerenności. Przez lata administracje publiczne w Europie korzystały z rozwiązań amerykańskich firm, ponieważ były one dojrzałe, wygodne i dostępne na dużą skalę. Z czasem doprowadziło to jednak do powstania bardzo silnej zależności od kilku dostawców.

W przypadku holenderskiego rządu dodatkowym impulsem stały się wydarzenia związane z Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Po nałożeniu przez administrację USA sankcji na ICC Microsoft ograniczył dostęp prokuratorowi Trybunału do swoich usług.

Dla holenderskich władz był to konkretny przykład sytuacji, w której zagraniczny dostawca może mieć wpływ na dostęp do infrastruktury cyfrowej wykorzystywanej przez instytucję znajdującą się na terenie Holandii.

Nie oznacza to oczywiście, że Holandia zamierza natychmiast wyrzucić Windowsa i Microsoft 365 ze wszystkich urzędów. DAWO jest projektem rozwijanym etapami, a obecne wdrożenia mają charakter pilotażowy.

Chodzi raczej o stworzenie realnej alternatywy, z której administracja będzie mogła skorzystać, jeśli sytuacja polityczna, prawna lub biznesowa sprawi, że dalsze poleganie na konkretnym zagranicznym dostawcy stanie się problemem.

Holandia nie jest w Europie sama

Holenderski projekt nie jest odosobnionym eksperymentem. W Europie coraz wyraźniej widać dążenie administracji publicznej do ograniczenia zależności od amerykańskich dostawców oprogramowania i usług chmurowych. Na PortalTechnologiczny.pl opisywaliśmy już kilka przykładów pokazujących, że proces ten zaczyna przyspieszać.

Niedawno pisaliśmy o Szwajcarii, która rozpoczęła odchodzenie od Microsoft 365. Na początek zmiany mają objąć około 3 tys. komputerów. To jeszcze niewielka część całej administracji, ale projekt ma pokazać, czy otwarte rozwiązania mogą w praktyce zastąpić popularny pakiet amerykańskiego koncernu.

Jeszcze dalej idzie Francja. Francuska administracja chce stopniowo ograniczać wykorzystanie Windowsa i rozwija własne oraz europejskie rozwiązania oparte na otwartym oprogramowaniu. Francuzi pracują m.in. nad platformą La Suite, która ma zapewnić urzędnikom narzędzia do współpracy bez konieczności opierania całego środowiska na usługach Microsoftu czy Google.

Podobny sposób myślenia zaczyna obejmować również sztuczną inteligencję. Opisywaliśmy także francuskie działania zmierzające do uniezależnienia administracji od OpenAI i innych amerykańskich dostawców AI. Francja chce rozwijać rozwiązania, nad którymi państwo będzie miało większą kontrolę, szczególnie tam, gdzie przetwarzane są wrażliwe dane administracji.

Do tego dochodzą niemiecki openDesk, francuska La Suite oraz właśnie holenderski DAWO. Poszczególne projekty różnią się skalą i założeniami, ale kierunek jest podobny: europejskie państwa chcą mieć alternatywę na wypadek, gdyby dalsze uzależnienie administracji od kilku amerykańskich firm stało się problemem politycznym, prawnym, ekonomicznym lub związanym z bezpieczeństwem.

Nie oznacza to, że Microsoft, Google czy OpenAI w najbliższym czasie znikną z europejskiej administracji. Ich rozwiązania są głęboko zintegrowane z istniejącą infrastrukturą, a migracja tysięcy komputerów i pracowników jest skomplikowana oraz kosztowna. Coraz więcej państw chce jednak mieć możliwość wyboru.

Holandia wpisuje się więc w proces, który wykracza daleko poza samą decyzję o instalacji Linuksa zamiast Windowsa. Stawką jest to, czy europejska administracja będzie potrafiła funkcjonować również wtedy, gdy nie będzie chciała – albo nie będzie mogła – korzystać z usług największych amerykańskich firm technologicznych.

Największym problemem może nie być technologia

Stworzenie systemu opartego na Linuksie nie jest dzisiaj największym wyzwaniem. Znacznie trudniejsze może okazać się przekonanie tysięcy pracowników do zmiany sposobu pracy.

Holenderskie doświadczenia pokazują, że otwarte środowisko jest technicznie możliwe, ale migracja wymaga szkoleń, wsparcia użytkowników oraz dostosowania procedur. Problemem może być również wymiana dokumentów z organizacjami nadal korzystającymi z popularnych formatów i zamkniętych platform.

Twórcy DAWO podkreślają zresztą, że nie chcą budować projektu skierowanego wyłącznie do zagorzałych użytkowników Linuksa. Interfejsy i narzędzia mają być przygotowane również z myślą o osobach przyzwyczajonych do Windowsa.

To ważne, ponieważ w przypadku administracji publicznej sukces projektu nie będzie zależał wyłącznie od możliwości technicznych. Nowe środowisko musi być wystarczająco proste dla pracownika, który przez lata korzystał z Windowsa, Outlooka, Worda czy Excela.

Windows pozostanie, ale Europa buduje plan B

Najważniejszym efektem projektu DAWO nie musi być całkowite usunięcie Windowsa z holenderskich urzędów. Znacznie ważniejsze może okazać się stworzenie działającej alternatywy.

Jeżeli większość infrastruktury państwa opiera się na jednym zagranicznym dostawcy, ewentualna zmiana staje się niezwykle trudna i kosztowna. Jeżeli natomiast istnieje gotowe, rozwijane i wcześniej przetestowane środowisko, administracja zyskuje większą swobodę działania.

Holandia, Francja i Szwajcaria pokazują, że w Europie zaczyna zmieniać się podejście do cyfrowej suwerenności. Nie chodzi już tylko o przechowywanie danych na europejskich serwerach. Coraz częściej dyskusja dotyczy również systemów operacyjnych, pakietów biurowych, chmury, komunikatorów, a nawet modeli sztucznej inteligencji.

DAWO jest na razie na początku tej drogi. Pilotaże pokażą, czy rozwiązanie będzie w stanie wyjść poza eksperymenty i stać się pełnoprawnym środowiskiem pracy dla dużej części administracji.

Jeżeli jednak podobne projekty rozwijane równolegle we Francji, Niemczech, Holandii i innych europejskich państwach zaczną ze sobą współpracować, może powstać coś znacznie ważniejszego niż kolejna dystrybucja Linuksa. Europa może w ten sposób stopniowo budować własny technologiczny plan B – środowisko, które pozwoli administracji działać bez całkowitego uzależnienia od Microsoftu, Google, OpenAI i innych amerykańskich gigantów.

Źródła

Janusz Palicki
Foto: ChatGPT Image.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.