Formuła 1 dopiero rozpoczęła erę nowych jednostek napędowych, a już patrzy znacznie dalej. Wszystko wskazuje na to, że kolejna generacja silników będzie dużym zwrotem w stronę klasycznej filozofii motorsportu. Do F1 mają wrócić silniki V8, a ich premiera może nastąpić już w 2030 roku.
Najważniejsze założenia kolejnego cyklu regulacyjnego zostały już uzgodnione pomiędzy FIA, Formułą 1 i producentami jednostek napędowych. Szczegóły nadal wymagają dopracowania, ale kierunek jest coraz wyraźniejszy: większy silnik spalinowy, znacznie mniejszy udział napędu elektrycznego, mniej skomplikowana konstrukcja i niższa masa.
V8 wracają do Formuły 1
Najważniejszą zmianą będzie oczywiście powrót układu V8. Plan zakłada zastosowanie silnika o pojemności 3,0 litra. Nie będzie to jednak dokładnie powrót do konstrukcji znanych z początku XXI wieku.
Nowe V8 ma otrzymać turbodoładowanie. Początkowo rozważano również możliwość zastosowania wolnossącej jednostki, która zapewniłaby jeszcze bardziej charakterystyczny dźwięk. Ostatecznie zdecydowano jednak, że turbo pozostanie elementem układu napędowego.
Powód jest dość prozaiczny. Współczesna Formuła 1 korzysta z coraz większej liczby torów ulicznych, a część z nich ma ograniczenia dotyczące hałasu. Wolnossące V8 mogłoby być zbyt głośne dla takich lokalizacji jak Melbourne, Miami, Madryt, Singapur, Baku czy Las Vegas.
Dlatego kompromisem ma być 3-litrowe V8 z niewielką turbosprężarką. Samochody powinny dzięki temu ponownie otrzymać bardziej charakterystyczne brzmienie, ale jednocześnie nie przekroczyć ograniczeń obowiązujących na niektórych obiektach.
Elektryczność pozostanie, ale zejdzie na drugi plan
Powrót V8 nie oznacza całkowitego pożegnania z napędem elektrycznym. Różnica w porównaniu z obecną generacją będzie jednak ogromna.
Obecne jednostki napędowe korzystają z silnika elektrycznego o mocy do 350 kW. W przypadku przyszłej generacji mowa jest o znacznie prostszym układzie o mocy około 100 kW.
To oznacza zasadniczą zmianę filozofii. W obecnych przepisach udział energii elektrycznej jest bardzo duży, a kierowcy muszą podczas wyścigu zarządzać energią odzyskiwaną z samochodu i jej wykorzystaniem. Od 2030 roku F1 chce ponownie mocniej oprzeć osiągi samochodu na silniku spalinowym.
Nie będzie to więc całkowity powrót do ery czysto spalinowej. Hybryda pozostanie, ale jej rola zostanie mocno ograniczona.
Nowe silniki mają być o 50 kg lżejsze
Na zmianach konstrukcji może skorzystać również masa samochodów.
Założenie dla nowej jednostki napędowej mówi o redukcji masy o co najmniej 50 kg względem obecnych konstrukcji. To istotna wartość w Formule 1, gdzie każdy kilogram ma znaczenie dla osiągów samochodu.
Jednocześnie uproszczenie układu elektrycznego powinno ograniczyć jego skomplikowanie oraz koszty. FIA podkreślała wcześniej, że przy projektowaniu przyszłej generacji jednym z celów jest właśnie zmniejszenie kosztów jednostek napędowych przy zachowaniu ich technologicznego charakteru.
To ważne również dla producentów. Formuła 1 chce nadal być miejscem rozwoju technologii motoryzacyjnych, ale obecny poziom skomplikowania jednostek napędowych okazał się dużym wyzwaniem zarówno technicznym, jak i finansowym.
Koniec DRS? W grę wchodzi push-to-pass
Zmiana silników może pociągnąć za sobą również zmiany w sposobie wyprzedzania.
W przyszłości F1 rozważa wykorzystanie systemu push-to-pass, czyli czasowego zwiększenia dostępnej mocy, które kierowca mógłby wykorzystać podczas ataku na rywala. Rozwiązanie przypomina system stosowany w amerykańskiej serii IndyCar.
Nie oznacza to jednak, że taki system został już ostatecznie zatwierdzony. Podobnie jak dokładny termin wejścia nowych silników, pozostaje on elementem dalszych negocjacji.
Czy V8 pojawią się już w 2030 roku?
Właśnie tutaj znajduje się najważniejsze zastrzeżenie. 2030 rok jest obecnie rozważanym terminem, ale nie jest jeszcze ostatecznie przesądzony.
FIA potwierdza, że V8 są planowane, a 2030 rok jest najwcześniejszym możliwym terminem ich wprowadzenia. Jeżeli zostanie wybrany, producenci będą musieli bardzo szybko rozpocząć prace projektowe. Według przedstawiciela Audi odpowiednie decyzje dotyczące regulaminu powinny zapaść przed końcem 2026 roku, aby producenci mogli rozpocząć właściwą fazę projektowania w 2027 roku.
Możliwy jest więc scenariusz, w którym Formuła 1 skróci obecny cykl regulacyjny i przejdzie na V8 już w 2030 roku, zamiast czekać do 2031.
F1 zaczyna odwracać kierunek
Powrót do V8 jest o tyle znaczący, że obecne przepisy miały przesunąć Formułę 1 jeszcze mocniej w stronę elektryfikacji. Od 2026 roku moc silnika spalinowego i elektrycznego została znacznie bardziej wyrównana, co stworzyło jednostki o zupełnie innej charakterystyce niż wcześniejsze hybrydowe V6.
Już w trakcie pierwszego sezonu tej generacji zaczęto jednak modyfikować przepisy. FIA i producenci zgodzili się między innymi na zwiększenie udziału silnika spalinowego od 2027 roku, a następnie dalsze przesunięcie proporcji w stronę jednostki spalinowej w 2028 roku.
Teraz kierunek jest jeszcze wyraźniejszy.
Formuła 1 chce prostszego, lżejszego i głośniejszego samochodu z silnikiem V8. Elektryfikacja nie zniknie, ale przestanie być jednym z najważniejszych elementów układu napędowego.
Jeżeli plan zostanie zrealizowany już w 2030 roku, oznaczałoby to bardzo szybki zwrot filozofii F1. Sport, który właśnie wszedł w erę niezwykle zaawansowanych hybryd, zaledwie kilka lat później może ponownie postawić w centrum samochodu duży silnik V8.
Dla kibiców oznacza to przede wszystkim powrót charakterystycznego dźwięku i większe znaczenie klasycznego silnika spalinowego. Dla producentów będzie to natomiast kolejna, bardzo poważna zmiana technologiczna, do której będą musieli przygotować się w ciągu najbliższych kilku lat.
Źródła:
- Autosport – The initial plan for F1’s next engine regulation in 2030
- FIA – F1 2026 Azerbaijan Grand Prix, wypowiedzi dotyczące przyszłych silników
- FIA – Formula 1 Commission Meeting, 21 września 2026
- Motorsport.com – First details of future F1 engine rules revealed
- Reuters – F1 will have V8 engines by 2031, possibly 2030
Foto: DepositPhotos