Według doniesień The Wall Street Journal, Ford poważnie rozważa zakończenie produkcji modelu F-150 Lightning – w pełni elektrycznej wersji swojego bestsellerowego pickupa.
Decyzja, jeśli zapadnie, byłaby pierwszym przypadkiem wycofania z rynku przez dużego producenta elektrycznej ciężarówki z segmentu masowego.
Pięć lat temu prezes Forda, Jim Farley, zapowiadał, że Lightning stanie się w XXI wieku tym, czym Model T był w XX. Miał być symbolem transformacji – mocny, zeroemisyjny, a przy tym praktyczny. Jego akumulator mógł zasilać dom, a zasięg sięgał 500 km.
Rzeczywistość okazała się znacznie mniej elektryzująca.
Od symbolu rewolucji do rozczarowania sprzedażą
Mimo początkowego entuzjazmu i rekordowych zamówień, F-150 Lightning nie przekonał tradycyjnych użytkowników pickupów. Jego cena szybko wzrosła z obiecywanych 40 tys. dolarów do ponad 50 tys., a w bogatszych wersjach nawet do 90 tys. $.
Kupujących zniechęcały też typowe bolączki ciężkich EV:
- spadek zasięgu przy holowaniu,
- wrażliwość baterii na niskie temperatury,
- i duża masa własna – aż o 700 kg większa niż w wersji spalinowej.
W październiku 2025 r. Ford sprzedał w USA zaledwie 1 500 sztuk Lightninga, wobec 66 000 benzynowych F-150.
Straty i zatrzymana produkcja
Program elektryfikacji Forda przyniósł już 13 miliardów dolarów strat od 2023 roku. Po wygaśnięciu federalnych ulg podatkowych sprzedaż EV w USA spadła w październiku o 24 proc. rok do roku.
Produkcję Lightninga w fabryce w Michigan wstrzymano, oficjalnie z powodu niedoboru aluminium. Nieoficjalnie – koncern rozważa, czy nie lepiej skupić się na mniejszych, tańszych samochodach elektrycznych i hybrydach, które cieszą się większym zainteresowaniem.
Cała branża wycofuje się z elektrycznych pickupów
Ford nie jest sam. W 2025 roku Stellantis anulował elektrycznego RAM-a 1500. A General Motors – mimo szerokiej gamy elektrycznych Silverado – sprzedał ich zaledwie 1 800 w październiku.
Nawet Tesla z Cybertruckiem notuje gwałtowny spadek sprzedaży, a Rivian tnie zatrudnienie, by przetrwać.
Koszt wprowadzenia nowej elektrycznej platformy wraz z infrastrukturą baterii to dziś 10–15 miliardów dolarów – inwestycja trudna do utrzymania przy niskiej skali sprzedaży.
„Matematyka już się nie zgadza”
Według Lenny’ego LaRoccy z KPMG, rynek EV nie osiągnął jeszcze wolumenu potrzebnego do rentowności. Elektryczne pickupy wymagają ogromnych akumulatorów – w przypadku Lightninga to 98 lub 131 kWh – które są jednymi z najdroższych w branży.
Dodatkowo masa pojazdu obniża ładowność i zwiększa zużycie energii, co w praktyce oznacza, że deklarowany zasięg jest trudny do uzyskania.
Hybrydy wracają do łask
W miarę jak rządowe dopłaty wygasają, a klienci coraz częściej wybierają hybrydy z silnikiem spalinowym.
– Rynek EV w USA jest dziś najsilniejszy w segmencie miejskich i kompaktowych aut. Duże pick-upy z bateriami ważącymi tonę to wciąż ogromne wyzwanie – przyznaje prezes Farley.
Coraz więcej producentów planuje więc hybrydowe wersje dużych pickupów, które łączą moment obrotowy silnika elektrycznego z zasięgiem i niezawodnością klasycznych napędów.
Symbol końca pierwszej fali EV?
Ewentualne wycofanie Forda F-150 Lightning byłoby momentem symbolicznym. Model, który miał zrewolucjonizować amerykański rynek, może okazać się ofiarą własnych ambicji i przesadnych oczekiwań wobec tempa transformacji motoryzacji.
Wraz z malejącym popytem na duże elektryczne auta, branża wydaje się kierować ku nowemu, bardziej realistycznemu celowi. To efektywna, przystępna cenowo elektromobilność – nie gigantyczne, bateryjne kolosy.
Foto: Ford.