Singapurski armator Sea Legend uruchamia testowe połączenie kontenerowe między Chinami a Europą Północną, prowadzące przez Północną Drogę Morską.
Pomysł uruchomienia regulanych połączeń jsków z Chin do Europy nad Rosją tzw. Północną Drogą Morską to było marzenie armatorów od lat. W końcu się ziszcza. To historyczny krok, który może skrócić czas dostaw i znacząco ograniczyć emisję CO₂.
Krótszy czas i niższa emisja
Jak poinformowała firma ATC Cargo, przedstawiciel Sea Legend w Polsce, rejsy z chińskich portów (Qingdao, Szanghaj, Ningbo) do Europy (Felixstowe, Rotterdam, Hamburg, Gdańsk) mają trwać około 20 dni. To aż o połowę krócej niż tradycyjne trasy przez Kanał Sueski. Północna Droga Morska jest szybsza nawet od istniejących połączeń kolejowych Chin z Europą.

Ponadto, emisja dwutlenku węgla w trakcie rejsów przez wody Arktyki ma być niższa o około 50%.
Pierwszy statek wyruszy z Qingdao 16 września, a do Gdańska zawinie planowo 13 października. W środku sezonu eksportowego związanego z okresem świątecznym w Europie.
Flota gotowa na Arktykę
Rejsy obsłuży jednostka dostosowana do trudnych warunków żeglugi arktycznej. Armator nie podał jej nazwy, ale zaznaczył, że w przyszłości planuje wprowadzenie statków napędzanych paliwami alternatywnymi. W jego flocie znajduje się obecnie 15 jednostek.
Jeśli pilotaż zakończy się sukcesem, Sea Legend zapowiada regularne rejsy w sezonie letnim 2026 r. Wtedy Północna Droga Morska jest najbezpieczniejsza do żeglugi.
Dlaczego wcześniej nie pływano przez Północną Drogę Morską?
Choć Północna Droga Morska jest znacznie krótsza niż tradycyjne trasy przez Kanał Sueski czy wokół Afryki, przez dziesięciolecia była praktycznie niedostępna dla globalnego handlu. Powodów było kilka:
- Pokrywa lodowa – przez większość roku Arktyka była skute lodem, a okres wolny od lodu był bardzo krótki i niepewny.
- Brak infrastruktury – na trasie brakowało portów, stacji ratowniczych i systemów nawigacyjnych, co czyniło rejsy niebezpiecznymi.
- Wysokie koszty i ryzyko – potrzebne były specjalnie wzmocnione jednostki (lodołamacze lub statki o klasie lodowej), co ograniczało opłacalność handlu.
- Czynniki polityczne – szlak biegnie wzdłuż wybrzeży Rosji, a dostęp do niego przez lata był ściśle kontrolowany i ograniczony.
Dopiero zmiany klimatyczne, skutkujące topnieniem arktycznego lodu i wydłużeniem okresu żeglugi, a także rosnące napięcia wokół Kanału Sueskiego i cieśnin bliskowschodnich, sprawiły, że armatorzy zaczęli poważnie rozważać tę trasę.
Arktyka w centrum globalnego handlu
Obecnie Północna Droga Morska wykorzystywana jest głównie przez armatorów chińskich i rosyjskich. Decyzja Sea Legend to sygnał, że szlak może stać się realną alternatywą dla światowego transportu kontenerowego. Zwłaszcza w sytuacji rosnących kosztów i zagrożeń związanych z innymi trasami.
Foto: Grok/AI.