Disney i Netflix

Disney+ i Netflix po podwyżkach myślą o darmowych wersjach

Disney oficjalnie potwierdził, że rozważa uruchomienie darmowej wersji Disney+. Podobny ruch analizuje także Netflix. Czy era płatnego streamingu dobiega końca?

Jeszcze niedawno serwisy streamingowe konsekwentnie podnosiły ceny abonamentów, przekonując użytkowników, że za bogatszą ofertę warto płacić więcej. Teraz jednak wygląda na to, że najwięksi gracze zaczynają zmieniać kurs. Disney oficjalnie potwierdził, że analizuje uruchomienie darmowej wersji swojej platformy, a podobne rozwiązanie rozważa także Netflix.

To kolejny sygnał potwierdzający informacje, o których już wcześniej pisaliśmy w PortalTechnologiczny.pl. Wówczas były to doniesienia nieoficjalne. Teraz sam prezes Disneya przyznał, że taki scenariusz jest realnie analizowany.

Disney chce dotrzeć do użytkowników, którzy nie chcą płacić

Podczas rozmowy z inwestorami nowy dyrektor generalny Disneya, Josh D’Amaro, potwierdził, że firma bada możliwość stworzenia bezpłatnej usługi streamingowej.

Jak wyjaśnił, jednym z najważniejszych celów jest dotarcie do bardziej wrażliwych cenowo klientów. Rosnące koszty życia i kolejne podwyżki abonamentów sprawiły, że wielu użytkowników zaczęło rezygnować z płatnych subskrypcji lub przechodzić do tańszych konkurentów.

Disney uważa, że darmowa oferta mogłaby zachęcić nowych odbiorców do poznania biblioteki filmów i seriali, a część z nich z czasem zdecydowałaby się na wykupienie pełnej subskrypcji Disney+.

Reklamy zamiast abonamentu

Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że darmowy dostęp byłby finansowany z reklam.

To model określany jako AVOD (Advertising Video on Demand), który od kilku lat dynamicznie rośnie. Użytkownicy oglądają materiały bez opłat, ale pomiędzy nimi wyświetlane są reklamy.

Disney podkreśla, że posiada już dobrze rozwinięty biznes reklamowy, dlatego większa liczba darmowych użytkowników mogłaby przełożyć się na znaczący wzrost przychodów z reklam.

Na razie firma nie zdradza szczegółów. Nie wiadomo, czy bezpłatny dostęp obejmowałby całą bibliotekę, tylko wybrane produkcje czy też ograniczoną liczbę odcinków i filmów.

Netflix myśli podobnie

Co ciekawe, podobny kierunek analizuje również Netflix.

W ubiegłym miesiącu współdyrektor generalny platformy Greg Peters przyznał, że darmowa oferta mogłaby mieć sens na wybranych rynkach. Jednocześnie zaznaczył, że firma musi uważać, aby nie zniechęcić obecnych klientów do płatnych planów.

Netflix nie planuje obecnie uruchomienia takiej usługi, ale przyznaje, że temat pozostaje otwarty.

To efekt wieloletnich podwyżek

Zmiana podejścia nie jest przypadkowa. Przez ostatnie lata zarówno Disney+, jak i Netflix regularnie podnosiły ceny swoich usług.

Od 2024 roku Disney dwukrotnie zwiększył ceny na większości rynków. Ostatnia podwyżka objęła zarówno tańsze pakiety z reklamami, jak i droższe abonamenty bez reklam.

Netflix również podniósł ceny dwukrotnie. Najnowsza zmiana weszła w życie w marcu tego roku w Stanach i w maju w Polsce.

Efektem jest coraz większa liczba użytkowników rezygnujących z subskrypcji oraz rosnąca popularność darmowych platform streamingowych finansowanych reklamami. W USA mocno rosną takie platformy jak Pluto TV czy The Roku Channel.

Streaming wraca do punktu wyjścia?

Jeszcze kilka lat temu to właśnie Netflix i Disney przekonywały widzów, że płatny streaming bez reklam jest przyszłością telewizji. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Rynek dojrzewa, liczba nowych subskrybentów rośnie coraz wolniej, a walka o każdego użytkownika staje się coraz bardziej kosztowna. W tej sytuacji darmowe wersje platform mogą okazać się sposobem na przyciągnięcie milionów nowych odbiorców i zwiększenie wpływów z reklam.

Jeśli plany Disneya i Netflixa zostaną zrealizowane, może to oznaczać jedną z największych zmian na rynku streamingu od czasu jego narodzin.

A sam streaming – to kolejna zmiana – zacznie tym samym bardziej przypominać zwykłą telewizję. Wracamy do punktu wyjścia? 

Foto: Pixabay/Qwen/AI.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.