Choć Microsoft oficjalnie nie mówi o sprzedaży swojego działu gier, analitycy coraz częściej zastanawiają się, czy taki scenariusz nie jest już rozważany za zamkniętymi drzwiami.
Problem polega jednak na czymś innym. Nawet gdyby Microsoft chciał sprzedać Xboxa, niewiele firm byłoby w stanie kupić cały ten biznes.
Microsoft ogłosił niedawno kolejną falę zwolnień w dziale Xbox. Łącznie pracę ma stracić około 3200 osób, a firma zamyka również cztery studia deweloperskie.
Szefowa Xboxa, Asha Sharma, otwarcie przyznała, że biznes nie znajduje się w dobrej kondycji.
Według niej Microsoft przez lata zbyt mocno rozproszył swoje inwestycje. Dziś chce więc skupić się przede wszystkim na największych markach oraz najbardziej dochodowych produkcjach.
To oznacza większy nacisk na takie serie jak Call of Duty, Minecraft, Halo, Warcraft czy Candy Crush. Te generują największą liczbę aktywnych graczy i przychodów.
Microsoft stawia dziś przede wszystkim na AI
Nie jest tajemnicą, że największym priorytetem Microsoftu stała się sztuczna inteligencja. Firma inwestuje dziesiątki miliardów dolarów w centra danych, rozwój modeli AI oraz usługi chmurowe.
Na tym tle dział konsumencki odpowiedzialny za konsole i gry może przestać być strategicznym elementem całej grupy.
To właśnie dlatego część analityków uważa, że w przyszłości Microsoft może zdecydować się na sprzedaż Xboxa lub przynajmniej znaczące ograniczenie jego działalności.
Kto mógłby kupić Xbox?
Eksperci są zgodni, że pełna sprzedaż byłaby niezwykle trudna.
Xbox to dziś znacznie więcej niż konsole. W skład biznesu wchodzą:
- Xbox Series X i Series S,
- usługa Game Pass,
- sieć Xbox,
- dziesiątki studiów deweloperskich,
- ogromne marki, takie jak Minecraft, Halo, Call of Duty, Fallout, The Elder Scrolls, Diablo, Warcraft, Overwatch, Forza Horizon, Sea of Thieves czy Candy Crush.
Łączna wartość takiego imperium mogłaby przekroczyć nawet kilkadziesiąt miliardów dolarów.
Dla porównania Microsoft zapłacił za Activision Blizzard 68,7 mld dolarów, a Electronic Arts jest obecnie wyceniane na około 55 mld dolarów.
Nawet najwięksi gracze mogą nie być zainteresowani
W teorii potencjalnymi nabywcami mogłyby być firmy takie jak Tencent, Amazon, Netflix czy Disney.
Problem polega jednak na tym, że żadna z nich nie wydaje się obecnie zainteresowana przejęciem tak ogromnego biznesu.
Tencent ogranicza inwestycje w branży gier, Netflix rozwija przede wszystkim mniejsze projekty związane z własnymi produkcjami, Amazon skupia się na usłudze Luna oraz wykorzystaniu gier do promocji swoich marek, a Meta po nieudanych inwestycjach w metaverse znacząco ograniczyła działalność gamingową.
Eksperci zwracają również uwagę, że przejęcie Xboxa przez któregoś z gigantów technologicznych mogłoby spotkać się z bardzo dokładną kontrolą organów antymonopolowych.
Bardziej prawdopodobna sprzedaż „na części”
Znacznie bardziej realny wydaje się inny scenariusz.
Analitycy przewidują, że Microsoft mógłby sprzedawać pojedyncze studia deweloperskie lub prawa do wybranych marek, zamiast pozbywać się całego Xboxa.
Firma już wcześniej pokazała, że jest gotowa do takich ruchów. Niektóre studia odzyskały niezależność, a inne zostały sprzedane zewnętrznym inwestorom.
Takie rozwiązanie pozwoliłoby Microsoftowi zachować najbardziej dochodowe marki, jednocześnie ograniczając koszty prowadzenia całego ekosystemu.
Co dalej z Xboxem?
Na razie Microsoft nie zapowiada sprzedaży swojej marki gamingowej. Wręcz przeciwnie – firma nadal pracuje nad następną generacją konsol, znaną obecnie pod roboczą nazwą Project Helix.
Jednocześnie strategia Xboxa wyraźnie się zmienia. Coraz większą rolę mają odgrywać największe i najbardziej dochodowe marki, natomiast mniej rentowne projekty będą stopniowo wygaszane.
Eksperci przewidują, że najbliższe 12–24 miesiące pokażą, czy Xbox pozostanie jednym z filarów Microsoftu, czy stanie się kolejnym biznesem podporządkowanym strategii skoncentrowanej na sztucznej inteligencji.
Na razie jedno wydaje się pewne – restrukturyzacja Xboxa jeszcze się nie zakończyła, a kolejne decyzje Microsoftu mogą znacząco zmienić układ sił na rynku gier.
Foto: DepositPhotos.