Ponad 1200 studentów Uniwersytetu Amsterdamskiego od tygodni boryka się z nietypowym problemem – nie mają gdzie wyprać ubrań. Wszystko przez cyberatak na system płatności w pralni kampusu Spinoza.
Zaczęło się całkiem dobrze – dla studentów. W lipcu nieznany sprawca zmanipulował cyfrowy system płatności, dzięki czemu studenci mogli przez pewien czas korzystać z kilku pralek na terenie kampusu za darmo. Zarządca budynku – firma Duwo – początkowo pozostawił pralnię otwartą, ale szybko zdecydował się na jej całkowite zamknięcie, tłumacząc to wysokimi kosztami.
– Ponieważ sami kupujemy maszyny, potrzebujemy przychodów, by móc dalej oferować usługi pralnicze w przystępnych cenach – wyjaśnił rzecznik Duwo w rozmowie z portalem Folia, który pierwszy opisał sprawę.
Awaryjne analogowe pralki też zawodzą
Na kampusie dostępnych jest jeszcze dziesięć tradycyjnych pralek, jednak – jak relacjonują studenci – często się psują i nierzadko działa tylko jedna z nich. W efekcie mieszkańcy akademika muszą transportować swoje rzeczy do bardziej odległych pralni. Niektórzy obawiają się nawet rozwoju problemów higienicznych, w tym wszawicy.
Uniwersytet Amsterdamski, zapytany o wsparcie dla studentów, odesłał media z powrotem do zarządcy budynku. Tymczasem młodzi ludzie czują się pozostawieni sami sobie, a problem przeciąga się już trzeci miesiąc.
Pierwszy atak na pralki?
Choć ataki na urządzenia IoT – od kamer po inteligentne telewizory – są coraz częstsze, to przypadki przejęcia pralek w akademikach należą do rzadkości. Najczęściej celem cyberprzestępców są jednak systemy monitoringu czy urządzenia wykorzystywane w infrastrukturze krytycznej.
Incydent z Amsterdamu pokazuje jednak, że nawet pozornie banalne urządzenia – jak pralka w akademiku – mogą stać się ofiarą cyberprzestępców, a skutki dla codziennego życia użytkowników bywają wyjątkowo dotkliwe.
Foto: Gemini/AI.