Bank Anglii wskazuje, że paraliż produkcyjny Jaguara Land Rovera trwający przez ponad miesiąc jest jednym z powodów spowolnienia wzrostu PKB. To pierwszy w historii UK przypadek, gdy przestępcy online wywołali tak wielkie materialne szkody.
Wrześniowy cyberatak hakerów trafił w samo serce gospodarki. Jak ogłosił Bank Anglii (BoE) w swojej najnowszej decyzji o stopach procentowych, atak na spółkę Jaguar Land Rover (JLR), który sparaliżował jej produkcję i logistykę, był jednym z kluczowych czynników odpowiedzialnych za wolniejszy od oczekiwań wzrost PKB w trzecim kwartale.
BoE utrzymał stopy procentowe na poziomie 4 proc. Poinformował przy tym, że wzrost PKB wyniósł 0,2 proc., co jest spadkiem w stosunku do prognozowanych 0,3 proc..
Obok słabszego eksportu do USA, to właśnie cyberatak na JLR stał się oficjalnym powodem spowolnienia.
Straty liczone w miliardach i rządowa interwencja
Szkody, jakie wywołał wrześniowy atak, były tak dotkliwe, że rząd Wielkiej Brytanii musiał interweniować, oferując firmie finansowe wsparcie.
- Skala kryzysu: Oszacowano, że straty JLR w samych utraconych przychodach mogą przekroczyć 2 miliardy funtów!
- Wpływ systemowy: W skali całej gospodarki, Cyber Monitoring Centre (CMC) zaklasyfikowało incydent jako wydarzenie systemowe Kategorii 3, szacując jego koszt dla lokalnej gospodarki na potencjalne 2,1 miliarda funtów (około 2,75 mld dolarów).
Jak komentuje prof. David Bailey z Uniwersytetu w Birmingham, to jeden z najgorszych kryzysów, z jakimi firma mierzyła się w historii.
– Przeszli przez kryzys finansowy, COVID, kryzys półprzewodników, ale nigdy nie mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której firma nie wyprodukowała żadnego samochodu przez miesiąc – powiedział.
Blokada dotknęła nie tylko główne zakłady. Ale także cały, rozbudowany łańcuch dostaw JLR, co ostatecznie wymusiło rzadką interwencję finansową ze strony władz.
Kim są sprawcy ataku? Wątek Scattered Spider
Chociaż firma JLR oraz organy ścigania (jak Krajowa Agencja ds. Przestępczości) nie wydały jeszcze formalnego oskarżenia, to tożsamość domniemanych sprawców jest już znana. Do ataku na JLR przyznała się grupa hakerska działająca pod nazwą „Scattered Lapsus$ Hunters”, publikując informację w serwisie Telegram. Grupa ta jest odpowiedzialna za serię głośnych ataków na inne brytyjskie giganty handlowe w ostatnich miesiącach.
Policja w Wielkiej Brytanii zatrzymała już i później zwolniła za kaucją kilku podejrzanych powiązanych ze Scattered Spider już w lipcu. W związku z wcześniejszymi atakami na firmy takie jak M&S, Co-op czy Harrods. Choć formalnie nie potwierdzono ich bezpośredniego związku z atakiem na JLR, śledztwo koncentruje się na tej siatce przestępczej.
Rośnie lawina ataków – przestroga dla biznesu
Atak na JLR jest tylko kulminacją brutalnego lata cybernetycznego na Wyspach. Wielu brytyjskich gigantów, w tym wspomnianej sieci sklepów M&S, poniosło ogromne straty.
Detalista przewiduje, że koszty cyberataku sięgną 136 milionów funtów. Większość z tej kwoty pokryła polisa ubezpieczeniowa. Ale to tylko część kosztów. Szacuje się, że całkowite straty, wliczając w to utracone zyski ze względu na zamknięcie sprzedaży online, mogą sięgnąć 300 milionów funtów do końca roku.
Brytyjska instytucja National Cyber Security Centre (NCSC) alarmuje, że liczba znaczących dla kraju cyberataków gwałtownie wzrosła . Z 89 do 204 w ciągu ostatniego roku.
– Cyberbezpieczeństwo to dziś kwestia przetrwania biznesu i odporności narodowej. Wzrost ataków o wysokim znaczeniu jest alarmujący. Najlepszym sposobem obrony jest uczynienie się jak najtrudniejszym celem. Wymaga to natychmiastowych działań od każdego lidera biznesu: wahanie jest słabością, a przyszłość firmy zależy od działań podjętych dziś – ostrzega szef NCSC Richard Horne.
Podsumowując, atak na JLR to historyczny punkt zwrotny. Udowodnił, że cyberprzestępczość przestała być jedynie problemem IT, a stała się się realnym zagrożeniem makroekonomicznym.
Foto: Alexander Dünnes z Pixabay.