Indie po raz pierwszy wyprzedziły Chiny w eksporcie smartfonów do Stanów Zjednoczonych. Produkcja urządzeń mobilnych w tym kraju wzrosła o 240% rok do roku. Trend ten może wkrótce objąć również Europę i Polskę – z powodów ekonomicznych i geopolitycznych.
Według najnowszych danych firmy Canalys, aż 44% smartfonów importowanych do USA w drugim kwartale 2025 roku pochodziło z Indii. Dla porównania – jeszcze rok temu było to zaledwie 13%. Równolegle udział Chin w tym rynku spadł dramatycznie z 61% do 25%.
Za rewolucją w łańcuchu dostaw stoi przede wszystkim Apple, które coraz bardziej uniezależnia się od chińskich fabryk, lokując produkcję iPhone’ów w Indiach. Amerykańska firma chce, by w ciągu kilku lat nawet jedna czwarta wszystkich iPhone’ów była produkowana właśnie tam. Choć jeszcze opiera się na Chinach przy modelach premium, takich jak iPhone 16 Pro, to produkcja ta jest sukcesywnie przenoszona.
Zmiana globalnych priorytetów
Samsung i Motorola również przenoszą część produkcji smartfonów do tego kraju, choć wolniej niż Apple. To efekt napięć handlowych pomiędzy USA a Chinami, ale także rosnących kosztów pracy w Państwie Środka.
Wielu producentów decyduje się dziś na tzw. „last-mile assembly” w Indiach – czyli końcowy etap montażu urządzeń przeznaczonych na rynek amerykański.
Mimo że wydajność produkcyjna (tzw. yield rate) w Indiach i Wietnamie wciąż jest niższa niż w Chinach, producenci wybierają te lokalizacje ze względu na niższe koszty oraz mniejsze ryzyko geopolityczne i taryfowe.
Co to oznacza dla Europy i Polski?
Dotychczas większość smartfonów trafiających na polskie i europejskie półki sklepowe pochodziła z Chin. Ale ta sytuacja może się szybko zmienić. Producenci coraz częściej wybierają jeden lub dwa główne ośrodki montażowe, zamiast utrzymywać produkcję w wielu krajach na różnych kontynentach. To po prostu tańsze i efektywniejsze rozwiązanie.
Skoro Indie stają się głównym hubem montażu smartfonów dla USA, to wkrótce mogą nim zostać także dla Europy – również dla Polski. Szczególnie że lokalni operatorzy i detaliści nie są zainteresowani pochodzeniem urządzeń, o ile cena i jakość są odpowiednie.
Dodatkowo Unia Europejska, podobnie jak USA, z niepokojem obserwuje rosnącą zależność od Chin w zakresie zaawansowanej elektroniki. Można więc oczekiwać, że również europejskie firmy technologiczne będą wspierać dywersyfikację łańcuchów dostaw – a Indie jawią się dziś jako najbardziej naturalny wybór.
Dodajmy, że na razie produkcja smartfonów w USA czy w Europie to mrzonki. Gdyby zaczęto to robić, stałyby się droższe nawet dwukrotnie.
Foto: Gemini/AI.