Jeszcze niedawno amerykańscy urzędnicy ostrzegali przed rzekomymi tylnymi drzwiami w chińskich technologiach. Dziś role się odwróciły – to Chiny żądają od Nvidii wyjaśnień w sprawie bezpieczeństwa nowego chipu AI H20.
Chiński regulator internetowy, Cyberspace Administration of China (CAC), wezwał firmę Nvidia na spotkanie, by przedstawiła wyjaśnienia dotyczące potencjalnych zagrożeń związanych z chipem H20 – zaprojektowanym specjalnie z myślą o chińskim rynku. Regulator obawia się, że układ może zawierać funkcje umożliwiające śledzenie lokalizacji użytkowników, co mogłoby zagrażać prywatności obywateli.
Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, gdy Pekin wytyka zagrożenia związane z zachodnią elektroniką. W zeszłym roku Chiny zakazały zakupów produktów Micron Technology przez operatorów infrastruktury krytycznej, a wcześniej pojawiały się apele o dokładne sprawdzanie produktów Intela.
Polityka kontra technologia
Nowe zarzuty pojawiły się zaledwie kilka tygodni po tym, jak Stany Zjednoczone cofnęły zakaz sprzedaży chipów H20 do Chin. Chipy te zostały zaprojektowane jako „kompromis” po nałożeniu przez USA ograniczeń eksportowych na najnowocześniejsze procesory AI w 2023 roku.
Na domiar tego, w maju amerykański senator Tom Cotton zaproponował przepisy, które zobowiązywałyby producentów zaawansowanych chipów do umieszczania w nich mechanizmów umożliwiających lokalizację – co dodatkowo podgrzało atmosferę.
Ale bez Nvidii ani rusz
Mimo ostrzeżeń, chiński rynek wciąż potrzebuje układów Nvidii. Używają ich nie tylko czołowe firmy technologiczne, ale też instytuty badawcze, uczelnie oraz organizacje związane z obronnością. Jak podaje Reuters, Nvidia złożyła niedawno zamówienie na 300 tys. chipów H20 u tajwańskiego producenta TSMC – to jasny sygnał, że popyt wciąż jest ogromny.
– Choć ostrzeżenie Pekinu ma zapewne charakter symboliczny, nie sądzimy, by rząd wprowadził realne bariery, które wypchną Nvidię z rynku – ocenia Charlie Chai z 86Research. – Alternatywy są wciąż zbyt ograniczone.
Nvidia próbuje też ocieplić wizerunek w Chinach. Jej prezes Jensen Huang odbył w tym miesiącu intensywną podróż po kraju, spotkał się z urzędnikami i z uznaniem wypowiadał się o postępach Chin w rozwoju sztucznej inteligencji.
Napięcia się piętrzą
To jednak nie koniec problemów Nvidii w Państwie Środka. Firma jest też przedmiotem śledztwa antymonopolowego, które prowadzi chiński urząd ds. konkurencji. Wątpliwości dotyczą także spełnienia warunków przejęcia izraelskiej spółki Mellanox Technologies, zatwierdzonego w 2020 roku.
Cała sytuacja to kolejny rozdział w napiętej relacji między USA a Chinami na tle dostępu do zaawansowanych technologii. A historia zatacza koło – z tą różnicą, że teraz to Waszyngton musi przekonywać, że jego produkty są bezpieczne, a Pekin pyta: „czy na pewno?”.
Foto: Gemini/AI.