Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza zaprezentowała podczas salonu lotniczego w Changchun bezzałogowy samolot bojowy stworzony z przestarzałego myśliwca J-6.
To sygnał, że Pekin oficjalnie wprowadza do służby projekt, o którym spekulowano od lat. To masowa konwersja starych radzieckich maszyn w drony gotowe do użycia w nowoczesnym konflikcie.
Z MiG-19 do drona uderzeniowego
J-6 to chińska kopia radzieckiego MiG-19, produkowana w ogromnych ilościach w latach 60. i 80. XX wieku. Samolot osiąga prędkość Mach 1,3, ma zasięg około 700 km i może przenosić do 250 kg uzbrojenia. Choć dawno przestał dorównywać nowoczesnym maszynom, Chiny wciąż mają na składzie nawet 3 tysiące takich płatowców.
Konwersja na drona polega na usunięciu systemów związanych z obecnością pilota – fotela katapultowego, dodatkowych zbiorników – i dodaniu autopilota, systemu nawigacji terenowej oraz zestawu do sterowania autonomicznego. Zmodernizowane J-6 mogą działać jako platformy uderzeniowe, cele ćwiczebne albo maszyny kamikaze.
Tanie narzędzie do wojny na wyniszczenie
Tak duża liczba dostępnych egzemplarzy sprawia, że program dronów J-6 może być wyjątkowo opłacalny w scenariuszu wojny na wyczerpanie. Setki, a nawet tysiące takich maszyn mogłyby zostać użyte w roju do ataków saturacyjnych na Tajwan. Jako wabiki na systemy obrony powietrznej, nośniki bomb o wadze 250 kg albo nawet do samobójczych uderzeń z prędkością ponaddźwiękową.
Były oficer tajwańskiej armii, gen. Shuai Hua-ming, ostrzegł w rozmowie ze stacją CTiTV, że drony tego typu mogą być większym zagrożeniem niż rakiety balistyczne. Zaznaczył, że ich masowe przechwytywanie za pomocą amerykańskich systemów Patriot byłoby niezwykle kosztowne.
Broń na pierwszą falę ataku
Zdaniem chińskich ekspertów wojskowych, drony J-6 mogą pełnić rolę awangardy podczas ewentualnej inwazji na Tajwan. Zmusiłyby obrońców do zużycia drogich pocisków przechwytujących. Odsłoniły pozycje radarów i baterii przeciwlotniczych, a dopiero później na pole walki wkroczyłyby nowoczesne myśliwce czy rakiety balistyczne.
– W przypadku konfliktu bezpieczeństwo załogowych samolotów nie jest w pełni gwarantowane, a ich utrata byłaby zbyt kosztowna. Dlatego potrzebne są drony, które przełamią i wyczerpią obronę powietrzną przeciwnika – tłumaczy chiński analityk wojskowy Song Zhongping.
Cień nad Cieśniną Tajwańską
Pekin uważa Tajwan za część swojego terytorium i nie wyklucza użycia siły, by podporządkować sobie demokratyczną wyspę. Masowa konwersja starych J-6 na drony bojowe pokazuje, że Chiny przygotowują się na scenariusz konfliktu, w którym ilość i koszt użytej broni mogą być równie ważne, co jej nowoczesność.
Foto: DaiWW/X.