InPost aplikacja

Brzoska kupuje od Brzoski. I to ma nawet sens

Jeszcze kilka dni temu rynek zastanawiał się, kto chce kupić InPost. Teraz coraz więcej wskazuje na to, że odpowiedź może być zaskakująco prosta — sam Rafał Brzoska. 

Jak informuje Bloomberg, za kulisami rozmów o potencjalnym przejęciu i wycofaniu spółki z giełdy w Amsterdamie stoi założyciel i prezes InPostu, działający wspólnie z funduszami PPF Group (o jego możliwym udziale w przejęciu spekulowaliśmy kilka dni temu) oraz Advent International.

To nie jest klasyczna historia o wrogim przejęciu ani nagłym zainteresowaniu zewnętrznego giganta. To raczej kontrolowany manewr właścicielski, który może całkowicie zmienić tempo rozwoju jednej z najważniejszych europejskich firm logistyczno-technologicznych.

InPost „na prywatnie”? Rynek zna ten scenariusz

Według Bloomberga konsorcjum inwestorów kontroluje już 47,7 proc. udziałów w InPost, a kapitalizacja spółki przekracza 7,2 mld euro. Celem rozmów ma być transakcja typu take private, czyli zdjęcie spółki z giełdy Euronext Amsterdam.

To ważny moment. Od miesięcy InPost funkcjonuje w swoistym rozdźwięku: z jednej strony dynamiczna ekspansja międzynarodowa, przejęcia i inwestycje w automaty paczkowe, z drugiej — rozczarowujący kurs akcji, który nie oddaje skali i tempa rozwoju firmy. Sam Brzoska nie krył wcześniej frustracji, mówiąc wprost, że część inwestorów „nie rozumie strategii spółki”.

Dlaczego Brzoska nie mógł po prostu dokupić akcji?

Paradoks polegał na tym, że prezes InPostu — mimo spadków kursu — nie miał realnej możliwości zwiększenia swojego udziału. Spółka niemal bez przerwy publikowała wyniki finansowe lub finalizowała przejęcia, co oznaczało ryzyko zarzutów o wykorzystywanie informacji poufnych.

Rozwiązaniem okazuje się więc ruch systemowy, a nie punktowy zakup akcji. Wycofanie spółki z giełdy pozwoliłoby Brzosce i partnerom:

  • działać poza presją kwartalnych wyników,
  • realizować długoterminową strategię konsolidacji rynku,
  • podejmować ryzykowne, ale potencjalnie przełomowe decyzje inwestycyjne.

Tak więc najnowszy pomysł przejęcia InPostu to raczej chęć uwolnienia się od ograniczeń rynku publicznego niż czysta inżynieria finansowa.

95 proc. i koniec notowań

Aby doprowadzić do delistingu, konsorcjum musiałoby osiągnąć co najmniej 95 proc. akcji i praw głosu. Po przekroczeniu tego progu możliwe są dwa scenariusze. Formalny wniosek o wycofanie akcji z obrotu, albo procedura squeeze-out, czyli przymusowego wykupu pozostałych udziałów mniejszościowych.

Rynek już zareagował.  8 stycznia kurs InPostu wzrósł o kolejnych kilka procent, do poziomu ponad 14,3 euro. 

Spółka wcześniej powołała też specjalny komitet do analizy propozycji, choć oficjalnie podkreśla, że nie ma gwarancji finalizacji transakcji.

Fundamenty są mocniejsze niż kurs akcji

InPost jest dziś znacznie większy niż jeszcze kilka lat temu. Firma dysponuje unikalną, gęstą siecią paczkomatów i punktów odbioru paczek w całej Europie, silną marką konsumencką oraz kompetencjami operacyjnymi w obszarze „ostatniej mili”.

Według szacunków Last Mile Experts przychody grupy mogą wzrosnąć z 11 mld zł w 2024 roku do nawet 20 mld zł w 2027. A zysk netto sięgnąć 2 mld zł, przy marży operacyjnej rzędu 15 proc. W świecie e-commerce, gdzie liczy się wygoda i koszt dostawy, automaty paczkowe pozostają jednym z najsilniejszych trendów infrastrukturalnych.

Brzoska kupuje od Brzoski — i to nie paradoks

Na pierwszy rzut oka sytuacja brzmi absurdalnie: założyciel firmy bierze udział w jej przejęciu. W praktyce to jednak logiczny krok w ewolucji spółki, która z lokalnego lidera stała się europejskim graczem infrastrukturalnym.

Jeśli scenariusz się powiedzie, Rafał Brzoska nie „sprzeda” InPostu — on go odzyska. Tyle że w formie, która pozwoli mu rozwijać firmę szybciej, odważniej i bez oglądania się na giełdowe wykresy. A to, z punktu widzenia technologicznej i logistycznej przyszłości Europy, może mieć znacznie większe znaczenie niż sam fakt zdjęcia spółki z parkietu.

Foto: InPost.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.