Royce-Rolls w Dubaju

Bogaci przestali kupować superauta. W Dubaju spadek sprzedaży o 30 proc.

Jeszcze niedawno Dubaj był symbolem nieograniczonego popytu na najbardziej ekstrawaganckie samochody świata. Już tak nie jest.

 To właśnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich producenci tacy jak Rolls-Royce Motor Cars, Ferrari czy Lamborghini sprzedawali nie tyle auta, co unikalne dzieła sztuki. Często personalizowane do granic możliwości i wyceniane znacznie powyżej katalogowych cen.

Dziś jednak ten rynek wyraźnie hamuje. Jak wynika z wypowiedzi jednego z dealerów w Dubaju dla Reutersa, sprzedaż luksusowych samochodów spadła o około 30 procent. I co najważniejsze – dzieje się to w momencie, gdy globalni producenci superaut najmniej mogą sobie na to pozwolić.

Konflikty i niepewność uderzają w najbogatszych klientów

Bezpośrednią przyczyną spowolnienia jest – co oczywiste – wojna z Iranem. W pierwszej fazie walk część salonów została zamknięta, a choć dziś znów działają, liczba klientów nie wróciła do wcześniejszych poziomów.

Jak przyznał szef Bentley Motors, Frank-Steffen Walliser, potencjalni nabywcy mają obecnie „inne rzeczy na głowie” niż zakup nowego luksusowego auta. Nawet dla najbogatszych stabilność regionu okazuje się kluczowa.

Nie oznacza to jednak całkowitego zamarcia rynku. Najzamożniejsi klienci wciąż wydają ogromne kwoty. Ale niekoniecznie na zakup nowych pojazdów. Zdarzają się np. przypadki transportu wielomilionowych hipersamochodów drogą lotniczą poza region.

Największy problem: znikają zamówienia na unikalne projekty

Najbardziej dotkliwe dla producentów nie są jednak same spadki sprzedaży, lecz załamanie segmentu zamówień indywidualnych. To właśnie na Bliskim Wschodzie generowane były największe marże – na limitowanych edycjach, ręcznie wykańczanych wnętrzach i unikalnych detalach.

Przykładem może być niedawno zaprezentowany Rolls-Royce Phantom Arabesque, przygotowany przez dubajski oddział marki. Model wyróżnia się m.in. misternym wzorem mashrabiya wygrawerowanym laserowo na masce. W normalnych warunkach taki projekt uruchomiłby w regionie falę podobnych zamówień. Tym razem jednak reakcja rynku okazała się znacznie chłodniejsza.

Globalny problem branży premium

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Bliski Wschód był jednym z ostatnich stabilnych filarów dla segmentu luksusowego. Popyt w Chinach wyraźnie osłabł, Europa zmaga się z gospodarczą stagnacją, a w USA sprzedaż utrudnia niepewność związana z polityką handlową i cłami.

Szef Lamborghini, Stephan Winkelmann, przyznał wprost, że nie ma dziś nowego rynku, który mógłby przejąć rolę słabnących regionów. Tymczasem niektóre marki – w tym Maserati oraz Ferrari – zdecydowały się już na czasowe wstrzymanie dostaw do regionu.

Branża wchodzi w trudny okres

Rynek luksusowych samochodów od lat opierał się na prostym założeniu: niewielka liczba klientów, ale ogromne marże. Bliski Wschód był jego idealnym ucieleśnieniem – miejscem, gdzie personalizacja i przepych stanowiły standard, a nie wyjątek.

Dziś ten model zaczyna się chwiać. Jeśli wojna potrwa dłużej, producenci mogą stanąć przed poważnym problemem strukturalnym. Bo w przeciwieństwie do segmentu masowego, tutaj nie da się łatwo nadrobić strat wolumenem sprzedaży.

Foto: Qwen/AI.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.