Po ponad dekadzie lotów suborbitalnych Blue Origin wstrzymuje program New Shepard na co najmniej dwa lata, co w praktyce oznacza definitywny koniec kosmicznej turystyki w dotychczasowej formie. Jeff Bezos stawia wszystko na Księżyc i rakietę New Glenn.
Decyzja, choć zaskakująca dla pracowników firmy, jasno pokazuje nowy priorytet spółki Jeffa Bezosa: Księżyc, rakieta New Glenn i kontrakty NASA.
Koniec najdłużej działającego programu Blue Origin
Rakieta New Shepard po raz pierwszy wystartowała w kwietniu 2015 roku. Od tego czasu wykonała 38 misji, z czego niemal wszystkie zakończyły się pełnym sukcesem, oraz 36 lądowań. Program umożliwił krótkie loty w przestrzeń kosmiczną 98 osobom i wyniósł ponad 200 ładunków badawczych w warunki mikrograwitacji.
Choć loty trwały zaledwie kilkanaście minut, dla pasażerów były intensywnym doświadczeniem: start, wznoszenie, kilka minut nieważkości, spektakularny widok Ziemi i powrót na pustynię w Teksasie.
Dlaczego Blue Origin rezygnuje z turystyki kosmicznej?
O powodach decyzji napisał w wewnętrznym mailu dyrektor generalny Blue Origin, Dave Limp. Jak podkreślił, firma zamierza przekierować ludzi i zasoby na rozwój zdolności księżycowych, w tym rakiety New Glenn oraz lądowników w ramach programu Artemis.
– Mamy wyjątkową szansę odegrać kluczową rolę w powrocie człowieka na Księżyc i budowie trwałej obecności poza Ziemią – napisał Limp.
Choć New Shepard zbliżał się do progu rentowności, program przez lata był dotowany przez Bezosa i wciąż pochłaniał znaczące zasoby. Według branżowych źródeł, ponad 500 osób pracowało przy nim w pełnym lub częściowym wymiarze, co w ocenie kierownictwa odciągało firmę od strategicznych projektów.
Zaskoczenie wewnątrz firmy i milion dolarów za miejsce
Decyzja była tym bardziej niespodziewana, że zaledwie osiem dni wcześniej Blue Origin wysłało w kosmos kolejną załogę. Firma miała też nowe boostery i kapsuły w produkcji, sprzedawała bilety na loty (po ok. 1 mln dolarów za miejsce) i jeszcze niedawno mówiła o rozbudowie infrastruktury o nowe kosmodromy.
Mimo to kierunek został zmieniony. Jak zapewnił Limp, pracownicy New Sheparda otrzymają wsparcie w znalezieniu nowych ról, głównie przy projektach New Glenn i programie księżycowym.
Fundament pod przyszłość, ale i problem wizerunkowy
Phil Joyce, wiceprezes Blue Origin odpowiedzialny za New Shepard, przyznał, że program spełnił swoją rolę.
– To dzięki niemu powstały technologie, które wykorzystujemy dziś przy New Glenn. Powinniśmy być dumni z tego, co osiągnęliśmy – powiedział.
Jednocześnie loty celebrytów i miliarderów – z Jeffem Bezosem na czele – sprawiły, że komercyjne loty suborbitalne stały się symbolem kosmicznej elitarności, co wywoływało krytykę opinii publicznej i polityków.
Dobra wiadomość dla NASA i amerykańskiego sektora kosmicznego
Z perspektywy NASA decyzja Blue Origin może okazać się korzystna. Agencja liczy na realną konkurencję dla SpaceX w ramach programu Artemis, którego celem jest stała obecność człowieka na Księżycu.
Ograniczenie liczby równoległych projektów może przyspieszyć rozwój New Glenn i księżycowych lądowników. W dłuższej perspektywie oznacza to wzmocnienie pozycji USA w rywalizacji kosmicznej z Chinami.
Kosmiczna turystyka suborbitalna traci jednego z pionierów, ale amerykański program księżycowy właśnie zyskał nowy impuls.
Foto: Blue Origin.