Biały Dom

Będzie internetowa „Wolna Europa”. Ma nadawać do Niemców i Brytyjczyków

Administracja USA pracuje nad uruchomieniem nowego serwisu internetowego, który ma globalnie promować konserwatywne poglądy i wartości ruchu MAGA. 

Projekt, roboczo określany jako freedom.gov, już teraz budzi ogromne emocje – zwłaszcza w Europie. 

Według doniesień ma on kierować przekaz m.in. do obywateli Niemiec i Wielkiej Brytanii. A jego misją ma być „promowanie wolności słowa w sieci” – rozumianej tak, jak widzi ją Trump i cały ruch MAGA.

Amerykańska odpowiedź na europejskie regulacje?

Jak informuje agencja Reuters, portal tworzony jest pod bezpośrednim nadzorem podsekretarz stanu ds. dyplomacji publicznej, Sarah Rogers. Serwis ma działać w oparciu o amerykańską infrastrukturę technologiczną – ruch użytkowników miałby być przekierowywany przez serwery VPN zlokalizowane w USA. Według anonimowych źródeł oznacza to, że odwiedzający nie byliby identyfikowani, a ich aktywność nie byłaby śledzona.

Celem projektu ma być zapewnienie dostępu do treści ograniczanych przez lokalne regulacje. Zwłaszcza w krajach, które w ostatnich latach zaostrzyły przepisy dotyczące mowy nienawiści, dezinformacji czy bezpieczeństwa dzieci w internecie.

W praktyce może to oznaczać, że amerykańska platforma stanie się cyfrowym odpowiednikiem „Radia Wolna Europa” sprzed lat, tyle tylko, że w postaci serwisu internetowego i zamiast liberalnych treści będzie promować amerykański konserwatyzm ruchu MAGA .

Spór o wolność słowa i suwerenność cyfrową

Projekt wywołał napięcia wewnątrz amerykańskiej administracji. Część urzędników Departamentu Stanu miała wyrazić obawy, że inicjatywa może pogorszyć relacje z europejskimi sojusznikami. Pojawiły się również pytania natury prawnej dotyczące zgodności projektu z obowiązującymi przepisami międzynarodowymi.

Administracja prezydenta Donald Trump miała pierwotnie ogłosić start projektu podczas tegorocznej konferencji bezpieczeństwa w Monachium. Jednak zapowiedź została w ostatniej chwili wstrzymana. Oficjalnie Departament Stanu zaprzecza, jakoby doszło do opóźnienia z powodów prawnych, podkreślając, że program ma charakter globalny i nie jest wymierzony w konkretne państwa.

Rzecznik resortu zaznaczył, że celem inicjatywy jest rozszerzanie wolności cyfrowej na świecie, a nie zachęcanie Europejczyków do omijania lokalnych przepisów.

W tle: Digital Services Act i brytyjska ustawa o bezpieczeństwie online

Nie jest tajemnicą, że administracja Trumpa krytycznie odnosi się do europejskich regulacji internetowych. Szczególne kontrowersje wzbudza unijny akt o usługach cyfrowych – Digital Services Act. Ten nakłada na platformy internetowe obowiązki związane z moderacją treści i walką z dezinformacją.

Waszyngton podnosi argument, że przepisy te mogą ograniczać wolność słowa. Podobne zastrzeżenia pojawiają się wobec brytyjskiej ustawy Online Safety Act. Jej zwolennicy twierdzą, że chroni ona dzieci i osoby narażone na przemoc w sieci. Krytycy ostrzegają jednak, że wymogi weryfikacji wieku i rozszerzona moderacja mogą prowadzić do nadmiernej kontroli użytkowników oraz naruszeń prywatności.

Cyfrowa zimna wojna?

Jeśli freedom.gov faktycznie wystartuje, może stać się symbolicznym początkiem nowego etapu sporu o kształt globalnego internetu. Z jednej strony mamy Europę, stawiającą na regulacje i odpowiedzialność platform. Z drugiej – Stany Zjednoczone, które w tym projekcie chcą promować maksymalnie szeroką interpretację wolności słowa w takim ujęciu, jak widzi to Trump i jego sojusznicy z Doliny Krzemowej.

Foto: StockSnap z Pixabay.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.