Przez lata firmy technologiczne budowały narrację, że autonomiczne pojazdy i systemy AI są niemal całkowicie samodzielne. Najnowsze wyznanie Waymo — lidera rynku robotaxi należącego do Alphabet — pokazuje jednak zupełnie inną rzeczywistość.
Podczas przesłuchania w amerykańskim Senacie firma przyznała, że w krytycznych i nietypowych sytuacjach jej autonomiczne samochody… oddają stery ludziom. Często pracującym tysiące kilometrów dalej.
Waymo: gdy AI się gubi, przejmuje człowiek
Szef bezpieczeństwa Waymo, Mauricio Peña, potwierdził, że robotaxi w razie problemów mogą przełączyć się na zdalnych operatorów. Część z nich pracuje w USA, ale znaczna liczba to kontraktorzy z zagranicy — w tym z Filipin.
Zadaniem takich operatorów jest reagowanie na sytuacje, z którymi algorytmy nie potrafią sobie poradzić: nietypowe zachowania innych kierowców, chaos drogowy, niejednoznaczne oznakowanie czy zdarzenia losowe. To kolejny dowód na to, że autonomiczna jazda wciąż potrzebuje ludzkiego „planu B”.
Mit pełnej autonomii pęka coraz głośniej
Waymo nie jest wyjątkiem. Tesla — mimo agresywnego marketingu Full Self-Driving — nadal wymaga ludzkiego nadzoru, a jej robotaxi wciąż testowane są z człowiekiem wewnątrz pojazdu. Dane pokazują też, że autonomiczne Tesle uczestniczą w kolizjach częściej, niż sugerowałby przekaz PR.
To wpisuje się w szerszy trend: AI jest znacznie mniej samodzielna, niż się wydaje. Za „magicznie działającymi” systemami stoi realna praca ludzi — często słabo opłacanych i niewidocznych.
Globalna armia cichych operatorów AI
Kontraktowa praca ludzi była fundamentem obecnej rewolucji AI od samego początku. ChatGPT i inne modele językowe były trenowane z pomocą tysięcy pracowników z całego świata, nierzadko zarabiających około 15 dolarów za godzinę, bez benefitów i stabilności zatrudnienia.
Filipińscy operatorzy obsługiwali również „autonomiczne” systemy drive-thru firmy Presto Automation, a Amazon musiał przyznać, że jego technologia Just Walk Out — rzekomo eliminująca kasy — w rzeczywistości była wspierana przez pracowników z Indii, którzy ręcznie analizowali nagrania z kamer.
Senat USA: problemem nie jest człowiek, tylko jego paszport
Co ciekawe, senatorowie pytający Waymo nie skupiali się na samym fakcie używania ludzi, lecz na tym, że wielu z nich nie jest Amerykanami. Senator Ed Markey z Massachusetts nazwał korzystanie z zagranicznych operatorów „całkowicie nieakceptowalnym”.
Pojawiły się też obawy o opóźnienia sieciowe, bezpieczeństwo oraz możliwe powiązania Waymo z Chinami. Firma korzysta bowiem z pojazdów produkowanych w różnych krajach, w tym w Chinach, co wzbudziło podejrzenia o omijanie restrykcji importowych.
Peña zapewniał, że wszystkie systemy autonomicznej jazdy są instalowane i kontrolowane na terenie USA, jednak nie rozwiał to wszystkich wątpliwości.
Autonomia przyszłości? Jeszcze długo z ludzką pomocą
Historia Waymo to kolejny sygnał ostrzegawczy: pełna autonomia pozostaje bardziej obietnicą niż rzeczywistością. AI radzi sobie świetnie w przewidywalnych warunkach, ale gdy świat zaczyna zachowywać się „nielogicznie”, do gry wciąż wchodzi człowiek — często anonimowy, tani i pracujący po drugiej stronie globu.
Foto: Gemini/AI.