fregata japonska

Australia rzuca wyzwanie Chinom i kupuje aż 11 futurystycznych fregat

Zaprojektowany z myślą o minimalnej wykrywalności przez radar, naszpikowany zaawansowaną elektroniką, uzbrojony po zęby i gotowy na XXI-wieczne konflikty. Tak wygląda japoński okręt klasy Mogami, który już wkrótce trafi do australijskiej marynarki wojennej.

Australia właśnie ogłosiła, że wybiera fregaty oparte na japońskim projekcie Mogami jako nową podstawę floty nawodnej Royal Australian Navy. 

To jednostki nowej generacji, o konstrukcji stealth, która znacznie utrudnia ich wykrycie przez wrogie radary. Projekt zawiera szereg rozwiązań pozwalających mu dłużej pozostawać niewykrytym. Od specjalnie ukształtowanej nadbudówki, przez zintegrowane maszty, aż po zmniejszoną sygnaturę cieplną.

Fregaty przyszłości – dane techniczne robią wrażenie

Wersja przeznaczona dla Australii, zwana New FFM, to rozwinięcie klasycznego projektu Mogami (30FFM). Została powiększona do niemal 142 metrów długości i 56 metrów szerokości, przy wyporności sięgającej 6 200 ton.

Okręt wyposażono m.in. w nowoczesny radar AESA – z tzw. aktywną matrycą skanowaną elektronicznie. Dzięki temu można sterować jego wiązką bez potrzeby poruszania całą anteną. Ma też 32-komorową wyrzutnię rakiet VLS typu Mk 41 strike length, kompatybilną m.in. z pociskami manewrującymi Tomahawk. A także działo 127 mm oraz system obrony bliskiej SeaRAM z pociskami RAM. 

Z tyłu jednostki znajduje się ponadto hangar i lądowisko dla śmigłowca Seahawk.

Hybrydowy napęd CODAG (diesel i turbina gazowa) umożliwia oszczędne rejsy patrolowe oraz gwałtowne przyspieszenia w sytuacjach bojowych. 

Na uwagę zasługuje również futurystyczne centrum dowodzenia (CIC) i maszt UNICORN. Integruje on anteny różnych systemów komunikacji i obserwacji w jednej strukturze.

Nowe fregaty odpowiedzią na geopolityczne napięcia w Azji i Pacyfiku

Decyzja Australii nie wynika wyłącznie z potrzeby modernizacji floty. To reakcja na rosnące napięcia w regionie Indo-Pacyfiku, w tym ekspansywną politykę morską Chin.

Canberra stawia na wzmacnianie potencjału odstraszania. Chce też zabezpieczyć strategiczne szlaki morskie i rozwinąć współpracę z sojusznikami na Pacyfiku – USA, Wielką Brytanią i Japonią. Równolegle rozwija program pozyskania atomowych okrętów podwodnych (AUKUS) i inwestuje w technologie bezzałogowe.

– To historyczny moment w relacjach Australii i Japonii. Największy kontrakt zbrojeniowy w historii naszych krajów i symbol pogłębiającego się sojuszu – skomentował rekordowy kontrakt australijski minister obrony Richard Marles.

Szczegóły kontraktu: 11 fregat za 10 miliardów dolarów australijskich

Australia zamówiła łącznie 11 fregat, z czego pierwsze trzy zostaną zbudowane w Japonii przez Mitsubishi Heavy Industries. Kolejne osiem – już na miejscu, w australijskiej stoczni. Łączny koszt programu SEA 3000 to około 10 miliardów dolarów australijskich (czyli  około 6,5 mld dol.).

Japonia wyprzedziła w konkursie niemiecką fregatę MEKO A-200 oraz propozycje z Korei Południowej i Hiszpanii. Co ciekawe, obecne australijskie fregaty typu Anzac – które zastąpią nowe Mogami – również bazują na starszym projekcie MEKO.

To również pierwszy przypadek w historii, gdy japońska firma zbrojeniowa zbuduje okręt wojenny poza granicami kraju. A dla Tokio – przełomowy moment, bo eksport uzbrojenia był przez dekady ograniczony konstytucyjnie.

Foto: Japońskie Morskie Siły Samoobrony.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.