Według doniesień branżowych firma z Cupertino skupuje ogromne ilości pamięci DRAM – nawet po zawyżonych cenach . W ten sposób zabezpiecza własną produkcję i jednocześnie ogranicza dostępność komponentów dla konkurencji.
Globalny rynek pamięci mobilnych DRAM znajduje się obecnie w wyjątkowo napiętej sytuacji – popyt rośnie, a łańcuchy dostaw nie nadążają. W tym kontekście Apple może stosować jedną z najbardziej agresywnych strategii zakupowych w swojej historii.
Strategia: zapłać więcej, zyskaj więcej
Znany analityk Ming-Chi Kuo wskazuje, że Apple może celowo absorbować rosnące koszty pamięci zamiast przerzucać je na klientów. Dzięki temu:
- utrzymuje konkurencyjne ceny urządzeń
- zwiększa udział w rynku
- wywiera presję na producentów Androida
To podejście jest możliwe głównie dzięki ogromnym rezerwom finansowym Apple, które pozwalają firmie działać w sposób niedostępny dla większości konkurentów.
Efekt domina: problemy Qualcomm i MediaTek
Skutki tej strategii zaczynają być widoczne w całym ekosystemie mobilnym. Firmy takie jak Qualcomm i MediaTek miały ograniczyć dostawy chipów mobilnych w procesie 4 nm nawet o 15–20 milionów sztuk.
To szczególnie dotyka segmentu średniego i budżetowego, gdzie marże są niskie, a wzrost kosztów komponentów ma bezpośredni wpływ na ceny końcowe urządzeń.
Samsung podnosi ceny – przypadek?
Równolegle Samsung zdecydował się na podwyżki cen wybranych modeli, w tym Galaxy S25 Edge, Galaxy Z Fold 7 i Galaxy Z Flip 7.
Choć firma nie wskazuje wprost na DRAM jako przyczynę, trudno nie zauważyć korelacji z globalnym niedoborem pamięci i rosnącymi kosztami produkcji.
Wąskie gardła: TSMC i produkcja 3 nm
Podczas ostatniego raportu finansowego CEO Apple, Tim Cook, zwrócił uwagę nie tylko na rosnące ceny pamięci, ale także ograniczenia produkcyjne u TSMC, szczególnie w zaawansowanym procesie 3 nm.
To kolejny element układanki, który sprawia, że dostępność komponentów staje się kluczowym polem rywalizacji gigantów technologicznych.
Apple zmienia zasady gry
Jeśli doniesienia się potwierdzą, Apple nie tylko zabezpiecza własne dostawy, ale aktywnie wpływa na cały rynek:
- ogranicza dostępność DRAM dla konkurencji
- zwiększa presję kosztową na producentów Androida
- wzmacnia swoją pozycję w globalnym łańcuchu dostaw
To przykład, jak firmy dysponujące ogromnym kapitałem mogą realnie kształtować globalne rynki technologiczne.
Co to oznacza dla konsumentów?
Dla użytkowników końcowych skutki mogą być dwojakie. Urządzenia Apple mogą utrzymać stabilne ceny mimo rosnących kosztów. A smartfony konkurencji mogą drożeć lub oferować słabsze specyfikacje.
W praktyce oznacza to możliwe przesunięcie równowagi na rynku mobilnym – i jeszcze większą dominację największych graczy.
Foto: Qwen/AI.