Laser Helios na amerykańskim niszczycielu

Amerykański niszczyciel zestrzelił cztery drony laserem

Niszczyciel USS Preble podczas testów na morzu zneutralizował cztery bezzałogowe statki powietrzne, używając systemu laserowego HELIOS. To ważny krok w stronę „nieskończonego magazynka” na okrętach wojennych.

Laser zamiast rakiet? Marynarka Wojenna USA po raz kolejny udowodniła, że broń energetyczna nie jest już futurystycznym eksperymentem.

Laser na pokładzie. USS Preble w akcji

Amerykańska Marynarka Wojenna ujawniła nowe szczegóły dotyczące testów systemu HELIOS (High-Energy Laser with Integrated Optical Dazzler and Surveillance), który został zainstalowany na niszczycielu typu Arleigh Burke – USS Preble. Podczas demonstracji przeprowadzonej w 2025 roku okręt zestrzelił cztery drony, wykorzystując wyłącznie energię skupionej wiązki laserowej.

Informację potwierdził Lockheed Martin – producent systemu – a sukces testów oficjalnie ogłosił także prezes koncernu Jim Taiclet. Jak podkreślił, użycie lasera pozwala oszczędzać kosztowne rakiety obrony powietrznej, które można zachować na znacznie poważniejsze zagrożenia.

Czym jest HELIOS i dlaczego to przełom?

HELIOS (oznaczenie wojskowe Mk 5 Mod 0) to laser o mocy około 60 kW, zaprojektowany do niszczenia lub uszkadzania:

  • dronów,
  • małych łodzi,
  • sensorów optycznych przeciwnika.

System pełni także rolę tzw. „dazzlera”, czyli oślepiającego emitera zakłócającego kamery, głowice naprowadzające i systemy rozpoznania. 

Lockheed Martin już wcześniej sygnalizował, że moc HELIOS-a może zostać zwiększona nawet do 150 kW, co znacząco wydłużyłoby jego zasięg i skuteczność.

USS Preble pozostaje obecnie jedynym okrętem US Navy wyposażonym w HELIOS. Inne niszczyciele otrzymały słabsze systemy ODIN, przeznaczone głównie do zakłócania sensorów.

Lekcja z Morza Czerwonego. Drony zalewają obronę

Test wielocelowy – obejmujący cztery bezzałogowce – nie był przypadkowy. Doświadczenia Marynarki USA z ostatnich lat, szczególnie z rejonu Morza Czerwonego, pokazują, że masowe ataki dronów mogą szybko przeciążyć klasyczne systemy obrony:

  • rakiety są drogie (jedna RAM to ok. 1 mln dolarów),
  • ich zapas jest ograniczony,
  • przeładowanie na morzu bywa niemożliwe.

Laser rozwiązuje ten problem w radykalny sposób – dopóki okręt ma energię i chłodzenie, może strzelać niemal bez końca.

Nie wszystko złoto, co świeci… laserem

Choć demonstracja była sukcesem, wciąż pozostaje wiele znaków zapytania:

  • jak szybko HELIOS może przełączać się między celami,
  • ile czasu potrzeba na neutralizację jednego drona,
  • jak system radzi sobie w złych warunkach pogodowych,
  • jak wpływa na niego sól morska, wibracje i wysoka wilgotność.

Laser może też atakować tylko jeden cel naraz, a jego skuteczność spada wraz z dystansem. To oznacza, że w najbliższych latach nie zastąpi on całkowicie rakiet ani artylerii, lecz stanie się kolejną warstwą obrony.

Laser na każdym okręcie – ambitna wizja US Navy

Mimo wyzwań, najwyższe dowództwo Marynarki Wojennej USA mówi wprost: przyszłość obrony punktowej należy do broni energetycznej. Admirał Daryl Caudle zapowiedział, że na przyszłych okrętach – w tym nowych jednostkach typu Trump – mogą pojawić się lasery o mocy megawatowej.

– Jeśli coś znajduje się w linii wzroku okrętu, pierwszym rozwiązaniem powinna być broń energetyczna – podkreślił Caudle.

To oznacza realną zmianę filozofii walki morskiej. Rakiety ofensywne zamiast defensywnych, a obronę przejmują systemy o praktycznie nieskończonym magazynku.

Co dalej?

USS Preble pozostaje pływającym poligonem doświadczalnym dla HELIOS-a. Ostatnie testy pokazują, że laserowe zestrzeliwanie dronów przestało być eksperymentem, a zaczyna wchodzić do arsenału operacyjnego.

Droga do pełnej gotowości bojowej jest jeszcze długa, ale jedno jest pewne. Epoka laserów na morzu właśnie się zaczyna.

Foto: US Military.

Podziel się artykułem

PortalTechnologiczny.pl

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.