GM instaluje dziesiątki nowych maszyn w fabryce samochodów elektrycznych Factory Zero w Detroit po zwolnieniu 1300 pracowników.
Od miesięcy trwa debata o tym, jak sztuczna inteligencja wpłynie na rynek pracy. Najczęściej mówi się o zagrożeniach dla programistów, analityków, księgowych czy pracowników administracyjnych. Tymczasem równie dużą, a być może nawet większą transformację przechodzą obecnie fabryki, gdzie roboty coraz szybciej przejmują zadania wykonywane dotychczas przez ludzi.
Najnowszym przykładem jest amerykański koncern General Motors, który zainstalował około 50 nowych ramion robotycznych w swojej flagowej fabryce samochodów elektrycznych Factory Zero w Detroit. Decyzja wywołała falę krytyki ze strony związków zawodowych, ponieważ ponad 1300 pracowników nadal pozostaje bez pracy po wcześniejszych zwolnieniach.
50 nowych robotów w fabryce GM
Nowe roboty, wyprodukowane przez japońską firmę FANUC, mają wspierać montaż różnych elementów pojazdów na liniach produkcyjnych. Według doniesień lokalnych mediów instalacja maszyn nastąpiła zaledwie kilka miesięcy po tym, jak General Motors ogłosił tymczasowe zwolnienia pracowników zakładu.
Problem w tym, że część zwolnionych osób do dziś nie wróciła do pracy. Przedstawiciele związku zawodowego United Auto Workers (UAW) twierdzą, że ponad tysiąc członków organizacji pozostaje bezterminowo odsuniętych od pracy.
Zdaniem związkowców firma mogłaby przywrócić część pracowników zamiast inwestować w kolejne roboty.
Roboty kontra miejsca pracy
Przedstawiciele branży motoryzacyjnej argumentują, że automatyzacja jest niezbędna do utrzymania konkurencyjności oraz zwiększenia wydajności produkcji. Z kolei związki zawodowe ostrzegają, że nowe technologie coraz częściej służą redukcji zatrudnienia.
Andrew Bergman, jeden ze zwolnionych pracowników GM i organizator związkowy, zwrócił uwagę, że rozwój technologiczny mógłby poprawiać bezpieczeństwo pracy oraz skracać tydzień pracy bez obniżania wynagrodzeń. W praktyce jednak, jego zdaniem, korporacje wykorzystują automatyzację głównie do zwiększania zysków i ograniczania kosztów zatrudnienia.
Nie tylko AI. Robotyzacja zmienia przemysł
Choć obecnie ogromną uwagę przyciąga generatywna sztuczna inteligencja, to właśnie robotyzacja może okazać się największym wyzwaniem dla milionów pracowników fizycznych.
Jeszcze kilka lat temu dominowało przekonanie, że automatyzacja dotknie przede wszystkim powtarzalne prace produkcyjne, podczas gdy ludzie wykonujący bardziej złożone zadania intelektualne pozostaną bezpieczni. Rozwój dużych modeli językowych pokazał jednak, że zagrożone są również zawody biurowe.
Dziś sytuacja wygląda inaczej: AI coraz częściej przejmuje zadania wykonywane przy komputerze, podczas gdy nowoczesne roboty wyposażone w czujniki, systemy wizyjne i algorytmy sztucznej inteligencji przejmują obowiązki pracowników fabryk, magazynów i centrów logistycznych.
Oznacza to, że transformacja rynku pracy może objąć jednocześnie zarówno „białe kołnierzyki”, jak i „niebieskie kołnierzyki”.
Nadchodzi era „ciemnych fabryk”
Najbardziej zaawansowaną formą automatyzacji są tzw. „dark factories”, czyli „ciemne fabryki”. To zakłady produkcyjne działające niemal całkowicie autonomicznie, gdzie obecność ludzi ogranicza się do nadzoru technicznego i rozwiązywania sporadycznych problemów.
Jednym z pionierów tego podejścia jest właśnie FANUC, który już od ponad dwóch dekad prowadzi fabryki funkcjonujące praktycznie bez udziału człowieka. Co ciekawe, roboty instalowane dziś przez GM są w dużej mierze produkowane przez inne roboty.
Chiny przyspieszają automatyzację
Największy postęp w budowie niemal autonomicznych zakładów produkcyjnych obserwowany jest obecnie w Chinach.
Marka Jetour uruchomiła zautomatyzowaną fabrykę SUV-ów w Fuzhou, natomiast producent samochodów elektrycznych Zeekr posiada zakład zdolny do produkcji nawet 300 tys. pojazdów rocznie przy minimalnym udziale ludzi.
Jeszcze dalej poszło Xiaomi. W swojej fabryce samochodów elektrycznych w Pekinie firma wykorzystuje ponad 700 robotów. Według dostępnych danych z linii produkcyjnej zjeżdża nowy pojazd co około 76 sekund.
Humanoidalne roboty już czekają w kolejce
Kolejnym etapem mogą być roboty humanoidalne. Hyundai planuje wdrożyć do pracy w swoich amerykańskich fabrykach elektryków roboty Atlas opracowane przez firmę Boston Dynamics.
Maszyny przypominające człowieka mają wykonywać zadania, które dotychczas wymagały udziału pracowników. Dzięki temu przedsiębiorstwa nie będą musiały projektować całkowicie nowych linii produkcyjnych wyłącznie pod tradycyjne roboty przemysłowe.
Czy całkowicie zautomatyzowane fabryki są idealne?
Eksperci zwracają uwagę, że pełna automatyzacja niesie również nowe ryzyka. Ludzie często szybciej zauważają nieprawidłowości na linii produkcyjnej i potrafią reagować bardziej elastycznie niż algorytmy.
Pojawiają się także kwestie cyberbezpieczeństwa. Im większa liczba połączonych systemów AI i robotów, tym większe potencjalne skutki skutecznego cyberataku.
Mimo tych zagrożeń wiele firm uważa, że oszczędności związane z ograniczeniem kosztów pracy oraz wzrost wydajności produkcji przeważają nad ryzykiem.
Automatyzacja staje się globalnym wyścigiem
Według danych branżowych Chiny posiadały już około 2 milionów robotów przemysłowych w 2024 roku, instalując niemal 300 tysięcy nowych maszyn tylko w ciągu jednego roku. Dla porównania Japonia wdrożyła około 44,5 tysiąca robotów, a Stany Zjednoczone około 34 tysiące.
W efekcie coraz więcej ekspertów uważa, że przyszła rywalizacja gospodarcza będzie zależała nie tylko od dostępu do sztucznej inteligencji, ale również od zdolności do automatyzacji produkcji na masową skalę.
Dla pracowników oznacza to jedno: rewolucja AI nie ograniczy się do biur i pracy przy komputerze. W nadchodzących latach równie mocno może zmienić hale produkcyjne, magazyny i fabryki, które przez dekady były uznawane za bastion ludzkiej pracy.
Foto: GM.