Administracja prezydenta Donalda Trumpa miała sprzeciwiać się sprowadzeniu do USA obywateli narażonych na zakażenie wirusem Ebola. Zamiast do amerykańskich placówek medycznych, zakażony lekarz został przewieziony do Berlin. A drugi medyk mający kontakt z wirusem trafi pod obserwację do Praga.
Sprawa wywołała burzę w Stanach Zjednoczonych i kolejne pytania o politykę zdrowotną Białego Domu wobec globalnych zagrożeń epidemicznych.
Nowe ognisko epidemii wybuchło w Kongu i jest związane z rzadkim szczepem Bundibugyo wirusa Ebola. Według danych World Health Organization liczba podejrzanych przypadków wzrosła w ciągu kilku dni z 246 do 528, a liczba zgonów zwiększyła się z 65 do 132.
Eksperci alarmują, że Ebola potrafi rozwijać się błyskawicznie, a szybkie wdrożenie leczenia ma kluczowe znaczenie dla przeżycia pacjentów. Tym większe kontrowersje wzbudziły doniesienia, według których amerykańskie władze miały opóźniać ewakuację własnych obywateli.
Amerykański chirurg zakażony Ebolą trafił do Niemiec
39-letni chirurg Peter Stafford pracował w Demokratycznej Republice Konga przy zwalczaniu epidemii. W weekend pojawiły się u niego objawy choroby, a testy potwierdziły zakażenie wirusem Ebola.
Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) poinformowało, że lekarz został przetransportowany do Niemiec i znajduje się obecnie w stabilnym stanie. Razem z nim do Berlina przewieziono również jego żonę Rebekah Stafford. Miała kontakt z wirusem, ale nie wykazuje objawów. Do Berlina trafiła też czwórkę ich dzieci.
Według źródeł cytowanych przez „The Washington Post”, administracja Trumpa miała nie zgadzać się na sprowadzenie zakażonego lekarza do Stanów Zjednoczonych.
Jeden z rozmówców gazety stwierdził wręcz, że „prezydent i jego ludzie nie chcieli go w USA”.
Drugi lekarz pod obserwacją w Czechach
Kolejny amerykański lekarz, Patrick LaRochelle, który pracował z tą samą organizacją misyjną Serge, również został narażony na kontakt z wirusem. Mężczyzna nie ma objawów, ale zamiast do USA zostanie skierowany do Pragi, gdzie przejdzie monitoring medyczny i obserwację.
Jego żona oraz dzieci wrócili już do Stanów Zjednoczonych po tym, jak CDC uznało, że nie byli narażeni na zakażenie.
Biały Dom zaprzecza oskarżeniom
Rzecznik Białego Domu Kush Desai stanowczo odrzucił doniesienia o odmowie przyjęcia amerykańskich obywateli. W przesłanym oświadczeniu nazwał informacje „całkowicie fałszywymi” i zaatakował „Washington Post”.
Jednocześnie administracja Trumpa podkreślała wysoką jakość opieki medycznej w niemieckim szpitalu, do którego trafił Stafford. Krytycy zwracają jednak uwagę, że Stany Zjednoczone dysponują własnymi wyspecjalizowanymi ośrodkami przygotowanymi do leczenia pacjentów z Ebolą.
Podczas konferencji prasowej przedstawiciele CDC unikali jednoznacznej odpowiedzi na pytania dotyczące decyzji o niewpuszczeniu zakażonych Amerykanów do kraju. Nie wyjaśniono także, dlaczego wybrano akurat Niemcy i Czechy — państwa, które nie są kojarzone z leczeniem przypadków Eboli na dużą skalę.
USA wprowadzają ograniczenia w podróżach
Równolegle Stany Zjednoczone ogłosiły nowe restrykcje związane z epidemią. Obywatele USA wracający z Demokratycznej Republiki Konga, Ugandy lub Sudanu Południowego będą poddawani kontrolom zdrowotnym.
Jeszcze dalej idą przepisy wobec cudzoziemców. Osoby nieposiadające amerykańskiego paszportu, które w ciągu ostatnich 21 dni przebywały w tych krajach, mają otrzymać zakaz wjazdu do USA.
Decyzję skrytykowało Africa CDC. Organizacja podkreśliła, że zamykanie granic i ograniczenia w podróżach nie rozwiązują problemu epidemii, a mogą jedynie utrudniać działania humanitarne i medyczne.
Dyrektor Africa CDC Jean Kaseya zaznaczył, że najskuteczniejszym sposobem ochrony świata przed rozprzestrzenianiem się wirusa jest szybkie opanowanie sytuacji u źródła epidemii poprzez współpracę międzynarodową i inwestycje w systemy ochrony zdrowia.
Czy USA zmieniają podejście do globalnych epidemii?
Sprawa może stać się jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów polityki zdrowotnej administracji Trumpa. Prezydent już podczas wcześniejszych epidemii Eboli krytykował sprowadzanie zakażonych obywateli do USA, argumentując, że zwiększa to ryzyko dla Amerykanów.
Obecna sytuacja pokazuje jednak, że nawet najbogatsze państwa świata mogą mieć problem z pogodzeniem bezpieczeństwa publicznego, polityki migracyjnej i obowiązku zapewnienia opieki własnym obywatelom podczas globalnych kryzysów zdrowotnych.
Foto: DepositPhotos.