Pierwszy elektryczny Humer pojechał do klienta

humer ev first

GM zakończył uroczyście produkcję pierwszego, nieprototypowego już, Humera EV. Tym samym ruszyły dostawy jednego z najbardziej oryginalnych teraz samochodów.

Minął rok od czasu, gdy GM pokazał światu prototyp w pełni elektrycznego Humera. Pomysł, by do jednego z największych pick-upów włożyć tylko napęd elektryczny, wydawał się niemal profanacją dla wielbicieli poprzednich spalinowych wersji tego jeżdżącego monstrum. Ale GM wiedział, czym skusić nowych klientów. 

Moc silników w elektrycznym Humerze może sięgnąć nawet tysiąca koni mechanicznych, zaawansowane systemy trakcji (w tym pozwalające poruszać się ruchem kraba) pozwalają mu się podróżować się w niemal każdym terenie, duża bateria o pojemności 200 kWh daje możliwość przejechania na jednym naładowaniu nawet 529 km i to wszystko przy długości dochodzącej do 5,5 m, wysokości 2 m i na kołach o średnicy 35 cali. Jednym słowem szaleństwo – ekstrawagancja na maksa. Podobnie jak było w wypadku wersji spalinowej.

Teraz właśnie pierwszy produkcyjny Humer EV Edition 1 pojechał do klienta. To również oznacza, że ruszyły dostawy tych samochodów. 

Pierwszy Humer trafił do zwyciężczyni aukcji zorganizowanej przez GM. Zapłaciła za niego 2,5 mln dol. Pieniądze te trafiły do fundacji dofinansowującej kredyty hipoteczne dla poszkodowanych amerykańskich weteranów i ich rodzin. 

Pozostałe, które już teraz ciągle opuszczają linię produkcyjną, kosztowały nieco ponad 110 tys. dol. Dużo. GM będzie też produkował tańsze wersje Humera EV w cenie niecałych 100, 90 i 80 tys. dol., ale one mają być sprzedawane później. Od jesieni przyszłego roku aż do wiosny 2024 roku.

GM nie mówi, ile zamierza dokładnie i w jakim czasie wyprodukować Humerów EV, ale samochód jest ponoć hitem. Rezerwacji jest mnóstwo mimo wysokiej ceny.

Foto: GM.

Czytaj więcej: Nowa wersja Audi e-tron będzie miała zasięg do 600 km a nie 441 km.
Czytaj więcej: Chcesz kupić Forda F-150 Lightning? Zapomnij. Rezerwacje na 3 lata.

Podziel się artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.