Każdy może kupić silnik z elektrycznego Mustanga i włożyć go do malucha

ford eluminator f-100

To nie żart. Ford rozpoczął sprzedaż elektrycznego silnika o mocy 281 KM pochodzącego z Mustanga Mach-E GT. Przy okazji pokazał, co można z tym silnikiem zrobić.

Ford wie, że Stanach i na całym świecie nie brakuje wielbicieli starej motoryzacji, do tego ze sporymi umiejętnościami mechanicznymi i z duszą konstruktora. Dlatego postanowił rozszerzyć ofertę dla nich o silnik elektryczny pochodzący z jego nowego elektrycznego Mustanga.

Jednostka ta o długiej nazwie Ford Performance Parts M-9000-Mache Eluminator Crate Motor ma 291 KM i 430 Nm momentu obrotowego i kosztuje tylko nieco ponad 3,2 tys. dol.

Nic tylko brać, włożyć do malucha z jakaś baterią – którą oczywiście trzeba oczywiście kupić oddzielnie – i cieszyć się własną przebudową spalinówki na elektryczny pojazd. 

Ford, wprowadzając do sprzedaży oryginalny silnik przy okazji pokazał, co można z nim zrobić. Razem z firmą MLe Racecars przebudował zabytkowego pickupa F-100 z 1978 roku na elektryczny pojazd F-100 Eluminator – patrz zdjęcie u góry. 

Zamiast ośmiocylindrowego silnika benzynowego ma on napęd na wszystkie koła dzięki dwóm potężnym silnikom elektrycznym współdzielonym z Mustangiem Mach-E GT Performance Edition 2021. Łącznie generują one moc 480 koni mechanicznych i blisko 860 Nm momentu obrotowego. 

– Właściciele Fordów od samego początku personalizowali, przerabiali i ulepszali swoje pojazdy – od zmiany wyglądu po zwiększanie mocy – skomentował oryginalną konstrukcję Eric Cin, globalny dyrektor ds. personalizacji pojazdów, akcesoriów i licencjonowania Forda. – Nasz samochód koncepcyjny F-100 Eluminator jest zapowiedzią tego, w jaki sposób wesprzemy klientów, którzy chcą zredukować emisję spalin i przejść na całkowicie elektryczne auta, nawet w przypadku pojazdów zabytkowych – dodał.

Foto: Ford.

Czytaj więcej: ID.5 i ID.5 GTX – pierwsze elektryczne SUV coupé Volkswagena.
Czytaj więcej: Wkrótce każdy samochód lub telefon wezwie sam pomoc po wypadku.

Podziel się artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *