Huawei planuje zmniejszyć produkcję smartfonów o połowę. Problemem dalej amerykańskie sankcje

wyswietlacz huawei

Chiński koncern poinformował kluczowych dostawców podzespołów do produkowanych przez siebie smartfonów, że jego tegoroczne zamówienia u nich będą nawet o 60 proc. niższe niż w ubiegłym roku.

Jak twierdzi Nikkei Asia, Huawei planuje kupić komponenty do wyprodukowania w tym roku od 70 do 80 mln smartfonów. To bardzo duża zmiana w porównaniu do 2020 roku, kiedy firma sprzedała 189 min komórek.

To by oznaczało, że największy chiński producent smartfonów dalej zakłada, że będzie tracił rynek. Dalej, ponieważ już w ubiegłym roku zmniejszyła się jego sprzedaż, co spowodowało, że spadł z drugiego na trzecie miejsce na świecie na liście największych producentów komórek – jest na niej teraz za Samsungiem i Apple’m.

Te informacje wpisują się również w listopadową sprzedaż przez Huawei marki Honor – ta trafiła do konsorcjum chińskich firm i teraz jako całkowicie niezależna od Huawei spółka, pracuje nad nawiązaniem nowych relacji z dostawcami kluczowych podzespołów.

Ostatnia działania chińskiego giganta i jego najnowsze zamierzenia to cały czas pokłosie nałożonych na niego, już blisko dwa lata temu, amerykańskich sankcji. Te odcięły Huawei od ważnych amerykańskich dostawców części i oprogramowania. Koncern próbuje znaleźć alternatywnych kontrahentów i rozwija własne rozwiązania, ale jak widać nie jest to łatwe.

Nie wiadomo też, czy nowa administracja w Białym Domu będzie chciała znieść sankcje na Huawei. Nikkei Asia przypomina, że Giną Raimondo, nowa amerykańska sekretarz handlu, powiedziała z początkiem lutego, że na razie nie widzi powodów, by usuwać jakiekolwiek firmy z czarnej listy jej departamentu, ponieważ naruszyły amerykańskie interesy związane z bezpieczeństwem narodowym i polityką zagraniczną.

Foto: Huawei.

Czytaj więcej: Więcej smartfonów ze składanymi ekranami. Myśli o nich Honor, Xiaomi, Oppo…
Czytaj więcej: Honor zaraz wróci na rynek z aplikacjami Google. Chce też konkurować z Apple’em.

Podziel się artykułem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *