Czy prąd podrożeje dla Kowalskiego? Firmy już płacą krocie

Węgiel - drogi prąd

Wielu samorządowców i szefów firm jest w szoku. Spółki energetyczne proponują im nowe umowy z ceną prądu wyższą nawet o 70 proc. niż rok temu. Przed podwyżką energii Kowalskiego chronią teraz wyłącznie nadchodzące wybory.

Przełom lata i jesieni to tradycyjny okres kontraktowania dostaw energii na przyszły rok i kolejne lata. Negocjacje ze sprzedawcami prądu prowadzą teraz m.in. samorządy i spółki komunalne – przypomina w środę „Puls Biznesu”(„PB”). I jak dalej zauważa, nastroje w związku z tym są u samorządowców fatalne. Energia jest dużo droższa niż rok temu.

– Otrzymaliśmy od jednego z dostawców propozycję zakładającą wzrost stawki jednostkowej za energię na poziomie 70. proc. w stosunku do cen z bieżącej umowy – mówi, cytowany przez „PB”, Janusz Malinowski, prezes Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej.

Ogromny problem z cenami prądu ma też np. Metro Warszawskie. Gazeta informuje, że spółka unieważniła przetarg na dostawy energii elektrycznej dla pierwszej i drugiej linii metra w 2019 r. i zapowiedziała nowe postępowanie, bo „najtańsza oferta o ponad 6 mln zł przekraczała założenia finansowe spółki”.

Problem, który teraz sygnalizują samorządy i szefowie spółek komunalnych zna już dobrze wielu drobnych przedsiębiorców, np. prowadzących zakłady fryzjerskie, punkty gastronomiczne lub warsztaty samochodowe. Od co najmniej kilku miesięcy otrzymują oni pisma od dostawców energii elektrycznej. Sprzedawcy prądu informują, że nie są już w stanie sprzedawać go po aktualnych stawkach i dlatego muszą zerwać obowiązującą umowę. Proponują oczywiście podpisanie nowej na dostawę energii – w skrajnych wypadkach nawet z ceną dwukrotnie wyższą niż rok temu.

Już wiadomo, który nowy iPhone jest najchętniej kupowany. Ta informacja może zaskakiwać

Dlaczego prąd drożeje w Polsce?

To, że z wolnorynkowymi cenami prądu jest w Polsce niedobrze, było widać doskonale już latem. – W TVPropaganda Wam tego nie powiedzą: Ceny prądu w Polsce są najwyższe w historii. – napisał na Twitterze 22 lipca Janusz Piechociński.

W czasie wakacji ceny energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii (TGE) biły rekordy. Nie wchodząc w szczegóły – prąd na TGE sprzedawany jest w formie różnych kontraktów – w połowie lipca trzeba było płacić średnio 230 zł za 1 MWh. Dla porównania rok wcześniej średnie ceny miesięczne wynosiły nieco ponad 150 zł za MWh. Nie lepiej było w sierpniu. Ceny dalej rosły. Teraz, porównując te same kontrakty, sięgają 300 zł za 1 MWh.

Energia elektryczna drożeje w Polsce kilku powodów. Od kilku kwartałów na rynkach światowych drożeją nośniki energii – w tym węgiel, który jest podstawą naszej energetyki. Podobnie jest w Polsce, gdzie wydobycie „czarnego złota” kosztuje coraz więcej, co jest wynikiem zarówno rosnących wynagrodzeń górników, jak i pochodną faktu dużego wyeksploatowania naszych kopalń.

To ostatnie powoduje, że sprowadzamy coraz więcej węgla z zagranicy – głównie z Rosji, która pokrywa ostatnio w zależności od roku od 75 do 84 proc. naszego importu. W 2016 roku sprowadziliśmy go 8,3 mln ton. W ubiegłym roku 13,3 mln ton (w tym 9 mln z Rosji). W tym roku zapowiada się rekord – niektóre prognozy mówią, że sprowadzimy nawet 17 mln ton węgla z zagranicy.

Kolejnym problemem są gwałtownie rosnące ceny emisji dwutlenku węgla – aktualnie za tonę wyemitowanego dwutlenku węgla płaci się blisko 23 euro. Jesienią 2017 roku było to ok. 6 euro. Prognozy mówią tutaj, że cena może przebić nawet 30 euro. Wynika to z polityki Unii Europejskiej, która dąży do jak najszybszego odejścia od bardzo destrukcyjnego dla środowiska spalania węgla.

Polskę to boli szczególnie, ponieważ prąd produkujemy głównie z węgla i rząd robi przy tym wiele, by ten stan trwał jak najdłużej. Ignoruje fakt ogromnego postępu związanego z technologiami odnawialnej energii i fakt, że dzisiaj prąd wyprodukowany z wiatru lub słońca jest dużo tańszy od tego z węgla i mocno wpiera inwestycje w energetykę węglową.

Lot Japończyka w kosmos to nie wszystko. Musk pokazuje nowe wizualizacje rakiety i zdjęcia z jej budowy

Rząd zablokował również rozwój energetyki wiatrowej tzw. ustawą wiatrakową. W zasadzie porzucony został przy tym program budowy polskiej elektrowni atomowej.

Niekorzystnie na ceny energii wpływa również fakt malejącej konkurencji na rynku energetycznym. Wycofali się z niego zachodni gracze – Suez i EDF, z niezależnych został już tylko ZE PAK. Coraz większa część prądu produkowana jest przez państwowe koncerny, w tym największy PGE, który wytwarza już ponad połowę prądu w Polsce.

Przez drogi prąd wzrośnie inflacja

To wszystko sugeruje, że raczej trudno liczyć o obniżki cen prądu w najbliższej przyszłości na TGE, co jest szczególnie bolesne dla firm. Ceny prądu są bowiem dla nich kształtowane inaczej niż dla Kowalskiego.

W przypadku odbiorców, którzy korzystają z grupy taryfowej G (gospodarstwa domowe, jednoosobowa działalność gospodarcza prowadzona w mieszkaniu), podlegają one regulacji i zatwierdzaniu przez Urząd Regulacji Energetyki, czyli instytucję kontrolowaną przez polityków. Przez to podwyżki prądu dla Kowalskiego – przynajmniej do wyborów – wydają się mało prawdopodobne. Byłoby zbyt kosztowne politycznie – lepiej nie narażać się wyborcom.

Firmy mają dużo gorzej – taryf: A, B, C, R (dla małych, średnich i dużych przedsiębiorstw) nie podlegają regulacji przez URE, co oznacza, że są ustalane indywidualnie przez spółki obrotu energią elektryczną, czyli PGE, RWE, Energę, Eneę i Tauron.

Nie będzie już Porsche z silnikami diesla. Niemiecka marka definitywnie kończy z tym wynalazkiem

Tani prąd dla odbiorców indywidualnych coraz bardziej jednak ciąży koncernom energetycznym. Wspomina nawet o tym sam minister energii Krzysztof Tchórzewski. Czy to oznacza choć delikatny wzrost cen prądu dla Kowalskiego? Tchórzewski na razie taką możliwość wyklucza, choć już np. prezes URE Macieja Bando sugerował w ubiegłym tygodniu, że Urząd może „przechylić szale” na rzecz przedsiębiorstw energetycznych przy rozpatrywaniu wniosków taryfowych w związku z wysokimi cenami uprawnień do emisji CO2.

Nie cieszmy się jednak, że, przynajmniej do wyborów, podwyżek prądu nie będzie. Firmy już zaczynają przenosić rosnące koszty zakupy energii na klientów. To, że prąd jest bardzo drogi, zobaczymy więc wkrótce w cenach wielu produktów i usług. Piekarze już mówią, że to zmusiło ich do podniesienia cen – nie tylko wzrost cen zboża spowodowany suszą miał dla nich znaczenie.

Czytaj więcej: Microsoft przerobi (trochę) konsolę Xbox One na komputer. Będzie można podpiąć do niej klawiaturę i mysz.
Czytaj więcej: W piątek kolejny strajk w liniach Ryanair. Odwołane również loty z Polski.

Podziel się artykułem